Mama

Wiesz kto moim zdaniem na największy wpływ na budowanie relacji między dzieckiem a ojcem? MATKA

9 października 2018
SONY DSC

Drugie wychowuje się inaczej, czy Wam też to mówili (ewentualnie mówią?), bo ja odkąd urodziłam Jana słyszę ten tekst regularnie. Moje potencjalne drugie dziecko będzie ssało smoczek, zasypiało w wózku i jadło z butelki! Takiego zdania są: dalsi i bliki krewni, kilka cioć, trzej wujkowie no i oczywiście babcie. My, matki pierworodnych synów (ewentualnie córek) popełniamy całą masę błędów: przegrzewamy (tudzież wychładzamy), karmimy piersią (ewentualnie butelką), podajemy smoczek (tudzież nie podajemy), bujamy (tudzież nie bujamy) bla, bla, bla. Wiesz ile rzeczy rzeczywiście zmieniłabym przy drugim dziecku? Jedną. Zmieniłabym… PODEJŚCIE!

Wiesz kto moim zdaniem na największy wpływ na budowanie relacji między dzieckiem a ojcem? MATKA. Serio, tak właśnie myślę. To my pomagamy tudzież przeszkadzamy Naszym partnerom budować wieź z dzieckiem.

Wiecie, że mój mąż przez pierwsze tygodnie zajmował się Janem lepiej (czytaj sprawniej) ode mnie? Serio! Mateusz wstawał do Jaśka w nocy, po mistrzowsku zmieniał pieluchy, obcinał paznokcie, kąpał i ubierał. Autentycznie! Bez problemu przekładał bodziaka przez głowę. To ja byłam tą ‘bardziej wycofaną’ i sparaliżowaną stroną.

A potem nabrałam wprawy i wiecie co się stało? Zaczęłam ich rozdzielać. Serio. Zupełnie nieświadomie postawiłam nogę między ojcem a synem. Wyprzedzałam go. Pamiętam taką akcje: siedzimy przy stole, Jan zaczyna płakać, Mati wstaje a ja go zatrzymuje i wypalam „pójdę!”.Mówiąc w skrócie: kiedy uwierzyłam w siebie zaczęłam dyskredytować męża, bo… Wiedziałam ‚lepiej’.

Mateusz w dalszym ciągu przewijał, ubierał i kąpał młodego jednak robił to zdecydowanie RZADZIEJ. Szczerze? Nie dziwie się. Ciągle go strofowałam! Bo woda w wanience za chłodna, bo uszko mu przewieje, bo za mocno buja, a czapeczkę to lepiej… Z Batmanem!

Same to sobie robimy. Nie pozwalamy Naszym mężom, partnerom, ojcom Naszych dzieci na… SAMODZIELNOŚĆ! Nie dajemy im szansy na: popełnienie błędu. Zabijamy spontaniczności, a przy okazji WIĘŹ! Serio. Tak właśnie myślę.

Dlatego jeśli miałabym coś zmienić (przy drugim dziecku) to – zmieniłabym PODEJŚCIE. Nie decyzje o smoczku, sposobie karmienia albo usypiania. Przestałabym strofować, rzucać uwagami, no i komentować… MĘŻA!

Pamiętam szkołę rodzenia i pamiętam co mówiła położna na temat ‘szykowania wyprawki’, a dokładnie ubrań. Takich do wypisu. Wielokrotnie podkreślała, żeby PRZYGOTOWAĆ PONOM ZESTAW DLA DZIECKA (w Naszym szpitalu ciuszki do wypisu zalecano przywieść później tj. w dniu wypisu). Bo wiecie, oni mylą. Pajace ze śpioszkami.

Czy dziecku stanie się krzywda jeśli ojciec: krzywo zapnie body? NIE. Wiecie co? Nie ma nic gorszego od wyręczania i ciągłego poprawiania. Serio, gdyby od początku ktoś nas wyręczał/ strofował i komenderował to serio nabrałybyśmy wprawy, uwierzyły w siebie i poczułybyśmy matkami? NIE!

Wiecie, tego się nie widzi. Bo tą są drobiazgi jak to moje „poczekaj, pójdę”. Ale rzucane kilka raz dziennie skutkuje biernością. Dziecko płacze, a Twój facet siedzi, bo Ty za chwile pójdziesz. I nie, to nie jest jego wina. Tylko… TWOJA! Bo mu nie pozwalasz i wyręczasz, a przy okazji… Nie ufasz.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

zdj