Mama

Prawdziwe macierzyństwo (i prawdziwe dziecko) bywa frustrujące

24 lutego 2020
955331BE-4CA5-456C-B6B0-667088D8D261

Dlaczego małe dziecko z uporem maniaka wspina się na krzesło, a z krzesła na stół? Bo lubi wkurzać matkę? Nie. Uwielbia się wspinać.  Po prostu. I serio nie robi mu różnicy czy włazi na drabinkę (atestowaną, bezpieczną etc.) czy… stół!

Dorośli są niecierpliwi.

Z moich trzy i pół letnich doświadczeń macierzyńskich wynika, że dorośli są po pierwsze niecierpliwi, a po drugie – totalnie nie elastyczni albo jak wolisz „sztywni”. 

Te wszystkie zasady, sztuczne granice, wymagania NIEADEKWATNE do wieku sprawiają, że macierzyństwo zaczyna Nas męczyć. Serio. Przeciętna matka przez większa część doby albo się denerwuje albo… Zamartwia.

Chcemy żeby Nasze dzieci przesypiały noce, zjadały wszystkie posiłki (bez robienia syfu), potrafiły czekać, sprawnie ubierały, sprzątały zabawki, nie rozlewały wody (tej z kubka i tej z wanny), nie właziły w błoto, nie rzucały klockami, nie marudziły, nie krzyczały, słuchały… Po jednym ewentualnie dwóch upomnieniach!

Wymaganie od kogoś kto karmi dinozaury ciastoliną zachowywania się – zawsze i wszędzie – racjonalnie trąci chyba absurdem, prawda?

Rodzimy dzieci, a potem się wkurzamy, że mamy w domu bałagan, hałas i obsmarkane sofy. 

Łapiesz się czasem na tym, że – pragniesz doprowadzić dom do stanu „sprzed posiadania dzieci”? Bo ja tak. A to (kolejny!) absurd!

Niby nie bierzemy udziału w konkursie na matkę roku, a jednak pucujemy chaty i czujemy „wstyd” kiedy Nasze dzieci robią publicznie sceny, czytaj: drą się w niebogłosy, kładą na podłodze albo idą w prawo kiedy my skręcamy w lewo… 

Dlaczego?

Z jednej strony babcie, z drugiej instagram, z trzeciej „koleżanki”

Problem pod tytułem „babcia” polega mniej więcej na tym: moje dziecko nigdy, ja tak nie robiłam, raz powiedziałam, słuchało, jadło, samo zasypiało… Innymi słowy dzieci Naszych rodziców (o kurczę, to MY!), i dzieci Naszych babć były po prostu złote. OD URODZENIA!

Problem numer dwa instagram 

Nie ma nic gorszego od karmienia młodych rodziców obrazami „idealnych” dzieci – czystych, grzecznych, cichych. I chociaż wiemy, że dziesięcio sekundowe story to DZIESIĘĆ SEKUND WYRWANE Z LUDZIEJ DOBY (wyreżyserowane, ustawione, podkoloryzowane…) to i tak czujemy się „gorsze”. Bo Nasze blaty nie błyszczą, trzylatki nie sprzątają ze stołu, a psy mają brudne łapy…

”Koleżanki”

„Koleżanka” to nie przyjaciółka, której się wyżalasz. Koleżanka to ta z placyku ewentualnie salki. To ta której dziecko – nie zna ekranów, wpieprza brokuły, a kalafiory… Ma za cukierki!

Prawdziwe macierzyństwo (i prawdziwe dziecko) bywa frustrujące. Czasami się klei ewentualnie śmierdzi. Marchewki we włosach, rozlana zupa, miś utytłany w jogurcie, skarpety w geterkach, majtki w rajstopach, kalosze w błocie, woda za wanna, pod wanna i obok wanny! Tak wygląda życia… Z dziećmi!