Mama

Pomieszkujemy, sprawdzamy, testujemy czyli życie ‚na walizkach’

21 października 2018
SONY DSC

Od trzech lat żyjemy na walizkach. W sensie, ciągle się przeprowadzamy! No dobra, może nie tak ciągle bo raptem cztery. Cztery razy w ciągu trzech lat. Była kawalera, pokój u teściów, czterdzieści pięć metrów mieszkania i dom. Były Katowice i ich przedmieścia. Była Warszawa i są peryferia. Pomieszkujemy, sprawdzamy, testujemy.

W kawalerce mieszkało Nam się dobrze dopóki nie urodził się Jan. Dawno, dawno temu napisałam bardzo naiwny tekst, którego wydźwięk był mniej więcej taki: nie musisz mieć stumetrowego domu, by wieść szczęśliwe i spokojne życie. Spełnionym można być wszędzie, nawet w kawalerce. Trele morele. Życie na dwudziestu siedmiu metrach z maleńkim i wrażliwym dzieckiem to jakiś koszmar. Serio. Młode budzi się jak pierniesz, stukniesz łyżką tudzież spuścisz wodę, a w skrajnych przypadkach nawet gdy oddychasz. Jaśka budził szelest przekręcanych stron i bulgocząca w czajniku woda. Nie ważne jak cudna byłaby lokalizacja. Never ever.

U teściów. U teściów oznacza ‚u kogoś’ czyli… NIE U SIEBIE.

Mieszkanie w centrum Ursynowa to pierwsze WYGODNE mieszkanie. Przede wszystkim większe, samodzielne i ‚dobre’ lokalizacyjnie. Żeby kupić chleb wsiadałam do windy i robiłam dziesięć kroków w lewo, po jajka szłam w prawo, a po kawę prosto. Kiedy zapomniałam pieluch, nawilżanych chusteczek tudzież szamponu wyskakiwałam za róg. Plac zabaw, kawiarnia, kilka mniejszych barów i porządna restauracja. Minusem był tłok. Kilkaset osób, klatka obok klatki, w bloku. Niektórzy to lubią, inni unikają. Dlatego…

Jest dom. Na peryferiach. I ta opcja póki co WYGRYWA. Po pierwsze: działka! Działka ułatwia mi życia, bo kiedy mi się nie chce nie muszę wychodzić (w sensie, że na spacer). Otwieram drzwi, wypuszczam malucha i popijam kawkę… Poezja. Po drugie: pięterko. Jeśli Twoje dziecko ma ‚czujny’ sen to powinnaś mnie zrozumieć. Piętro dało mi możliwość – gotowania. Blenduje, używam miksera, miele mięsko kiedy ancymon śpi. Powiem Ci więcej – wieczorem mogę umyć i WYSUSZYĆ włosy. Piętro daje Nam komfort. Nie musimy szeptać, chodzić na palcach, obawiać się trzaśnięcia.

No i peryferia. Czy przedmieścia są dobre? Moim zdaniem: TAK! Ale PRZEDMIEŚCIA, nie wieś. Dlaczego? Jedna wiejska droga i niewielki sklep. I teraz sobie wyobraź, że nie jesteś ‚mobilna’ (w sensie, że… Bez auta!). Koszmar, po prostu KOSZMAR! Nuda, a co za tym idzie… DEPRESJA.

Matka potrzebuje LUDZI. A przedmieścia jej tych ludzi dają. I dają też… USŁUGI.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

zdj