Mama

Osiem faktów o macierzyństwie, które najbardziej mnie wnerwiają

1 marca 2021
08B025F3-BB59-4752-8236-141198C5CD9E

Macierzyństwo. Pięć lat temu nie miałam o nim pojęcia. Kojarzyło mi się z pieluchami i tą alejką w rossmanie, do której docierałam po balsam dla niemowląt bo jako jedyny nigdy mnie nie uczulał. Nie miała pojęcia, że ta dziewczyna z niemowlakiem w wózku, szykowała się do zakupów calusieńki poranek. Nie przypuszczałam, że wyjście do sklepu może być atrakcją na miarę wesołego miasteczka! Dopóki nie zostaniesz rodzicem nie zdajesz sobie sprawy jak wiele rzeczy w rodzicielstwie będzie Cie wnerwiać, okaże się trudne lub ogłupiające.

Nie mogę decydować o sobie – to absolutnie najtrudniejszy punkt. Taki do którego „trochę wstyd się przyznać”. No ale – umówmy się – z dzieckiem nie wszystko się da. Chcesz wyjść na kawę? Okej! Ale się wstrzel. Między kupę, zupę, kaszkę i drzemkę. Bywają takie kąpiele, o których zakończeniu nie decyduje sama! Decyduje… DZIECKO.

Ogarnianie syfu – jakiś czas temu siedziałam z M na kanapie i doszłam do wniosku, że ten cały syf generują dzieci. Serio. Nie my. Gdybym zamknęła dzieci w szafie, przestała im gotować i wyrzuciła te wszystkie klamoty… Byłoby czysto. Dwa razy dziennie puszczamy zmywarkę, a wieczorem i tak gapimy się na zlew wypełniony garami.

Pośpiech – wszystko robię w biegu. Prysznic pięć minut. Makijaż trzydzieści sekund. Fryzura… – kita którą dostrzegacie na moich zdjęciach towarzyszy mi 24h na dobę, siedem dni w tygodniu. Przywiązałam się do niej tak bardzo, że nie rozstaje się z nią nawet wtedy kiedy idę do sklepu albo do dentysty. Czasem prostuję włosy, ale prawdę mówiąc – szkoda mi na to czasu, bo wolę się napić kawy. W pośpiechu.

Totalny brak czasu dla siebie – nie dalej jak wczoraj uśpiłam młodszego syna po czym: ogarnęłam łazienkę, opróżniłam i załadowałam zmywarkę, zrobiłam sobie herbatę i… Nie zdążyłam jej wypić. Rozumiesz? Młody się obudził zanim  zdążyłam usiąść! I nie, to nie była jedno razowa akcja. Takie rzeczy dzieją się u Nas codziennie. Do południa, popołudniu, wieczorem. Ogarniamy dzieci do spania, myjemy się, a One się budzą. Romantyczny wieczór zmienia się w maraton usypiania, podawania kubka, szukania przytulanki, sikania, wymieniania pieluchy…

Rutyna – rutyna, monotonia, robienie w kółko jednych i tych samych rzeczy, syzyfowa praca – nazywaj jak chcesz. Od rana do wieczora. Codziennie! Bez względu na porę dnia, tygodnia, roku…

Odpowiedzialność – dwa lata temu chodziłam na jogę. Pod koniec zajęć był „relaks”. Leżeliśmy na macie żeby „uwolnić umysł” i poczuć ciężar. I ja zamiast czuć ten rozpłaszczony i ciężki tyłek czułam mleko, które właśnie się kończy w lodówce i to, że musze je kupić kiedy wyjdę z sali. Albo ten kurz, który osiada na telewizorze kiedy oglądasz serial…

Brak czasu na książki – a tfu! Brak mocy. Totalnie nie mam energii na przeczytanie choćby KILKU kartek. Po prostu zasypiam. Patrze na tekst i nic z niego nie mam. Nie rozumiem zdań, które tworzą rozdziały ani rozdziałów, które tworzą książkę.

I to, że nie mam kiedy pisać – marze o takim dniu, w którym usiądę przy biurku, otworze laptop i będę pisać, pisać, pisać… O tym jak powstają moje teksty kiedyś napiszę, dzisiaj musi Ci wystarczyć to, że tworze je w notatniku  mojego samsunga między usypianiem, a… Mieszaniem zupy.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,