Mama

Życie z roczniakiem czyli: macierzyństwo W KOŃCU mnie cieszy

8 marca 2018
28548159_1700283683366255_7026635_o

Gdybyś mogła urodzić roczne dziecko, urodziłabyś? Ja tak! Nie musiałabym gugać, wstawać co trzydzieści minut w nocy, analizować składu (i koloru) kupy, martwić się trądzikiem (tudzież wzdęciami), stresować rozszerzaniem diety…

Wole być mamą roczniaka. Naprawdę. Ten pierwszy rok był trudny. I nie, nie mam na myśli zmęczenia (tudzież niewyspania). Mam namyśli strach, bezradność, rozczarowanie, ogromny stres. Tęsknotę za wolnością: ciepłą kawą, filmem, książką. Pamiętam bałagan: w głowie, w pokoju, w kuchni. Nie umyte zęby, brak prysznica, myśli o ucieczce. Walkę ze wzdęciami, drapiącym ubrankiem, mokrą pieluchą, zbyt ostrym światłem, hałasem. Spodziewałam się: bezsennych nocy, częstego karmienia, labilnych nastojów. Ale nie byłam przygotowana na rozpacz, złość i frustrację. Przez rok godziłam się z rzeczywistością, a między czasie… Mój syn wydoroślał.

Jan ma dziewiętnaście miesięcy! I tak, w końcu jest tym dzieckiem, które sobie wymarzyłam. Co takiego jest w półtorarocznym chłopcu czego nie było w niemowlaku? I co takiego musiało się stać, żebym w końcu poczuła radość?

Heureka, Moje dziecko zaczęło się komunikować! Nie wiem jak Ty, ale ja z moim Bąkiem nie mogłam się dogadać. Jan się wściekał, ja ryczałam i tak w kółko przez pół roku. Później było odrobinę lepiej, ale i tak bez szału. Teraz jest… GENIALNIE! Jan zaczyna mówić i jest – prościej.

Młody okazuje Nam miłość. Co prawda jeszcze nie powiedział, że Nas kocha, ale: zarzuca ręce na szyję i robi z Nami noski noski 🙂 Szczerze? Nie ma nic cudowniejszego od malutkich, pulchniutkich rączek i włochatej główki wtulonej w Twoje ramię. Przysięgam!

Spacery stały się przyjemne. O matko, jak cudownie jest wyjść z dzieckiem na spacer i nie musieć (co pięć minut!): wyciągać go z wózka, karmić na chodniku i odpalać aplikacji z suszarką…

Mój syn umie się bawić. SAM. Tak, TAKI MOMENT nadchodzi 😀 Tylko nie zrozum mnie źle – Jan nie bawi się sam przez godzinę czy trzydzieści minut (tak dobrze, to ja nie mam :D), ale piętnaście potrafi.

Mam w domu uśmiechniętego chłopca. Oczywiście zdarzają się chwile marudztwa, napady złości i histerie. Ale dwudziestocztero godzinne jęki odeszły w zapomnienie. Jan przeważnie się śmieje! Kiedy Twoje dziecko płacze wcześniej czy później zaczynasz się obwiniać. Popadasz w depresję i nazywasz siebie złą – złą matką. Dopiero uśmiechnięta buzia i roziskrzone oczy sprawiają, że Twoje macierzyńskie ego ROŚNIE.

Nie słuchaj ludzi, którzy straszą chodzącym dzieckiem. Nie wierz zdaniom typu poczekaj, za chwile się zacznie… Uwierz mi – pałaszujący szuflady Jan jest o niebo lepszy od niemowlaka (wiecznie niezadowolonego). I Nikt mi nie wmówi, że jest odwrotnie! Nie jest. Najgorsze już za Nami, a teraz może być jedynie… LEPIEJ!


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,