Mama

Znamy płeć dziecka! Jak przygotowujemy Jana na pojawienie się rodzeństwa?

15 kwietnia 2020
2AA9C897-A963-4768-82CE-D7FA12175140

O tym, że się staramy Jan raczej nie wiedział😅, ale… Test ciążowy widział! Widział też Nasze reakcje. Podskoki, przytulasy, pochlipywanie. Nie chcieliśmy tego ukrywać. Jan dowiedział się o rodzeństwie w sposób naturalny. Nie przygotowywaliśmy gruntu, nie mieliśmy obaw. Zaregował śmiechem (i milionem pytań), a teraz odlicza! Jak przygotowujemy Jaśka na pojawienie się rodzeństwa?

Zacznę od tego, że… 

Po raz drugi zostane mamą chłopca! Nie smucę się, nie czuje rozczarowania, wzięłam problem na klatę😅 No bywa! Do trzech razy sztuka, prawda?

Z całej Naszej trójki to chyba ja stresuje się najbardziej. Serio! Jestem prawie pewna, że Jan przywyknie do bobasa szybciej niż ja… Mój świat znów zrobi koziołka. Jasia uczyłam się rok! Jak będzie z juniorem? Nie wiem. O moich obawach napisze Wam później, tymczasem…

Jak przygotowujemy Jana na pojawienie się Tadzia (tudzież Huberta Kuby, Tymoteusza, Piotra… 😅)?

Zabieram syna do ginekologa.

A raczej, zabierałam. Jaś jeździł z Nami do kliniki na każdą rutynową wizytę. Na same badania nie wchodził (wyjątkiem były pierwsze badania prenatalne) siedział w poczekalni i wyczekiwał – zdjęć! Serio, za każdym razem wyrywał mi je z rąk zanim zdążyłam mu podać.😅

Nie czytamy książek, w których mama przynosi do domu dzidziusia, ale… Sporo rozmawiamy i oglądamy filmy! Pokazujemy Jaśkowi jak wyglądał trzy lata temu, opowiadamy o pieluchach, które zapełniał z prędkością światła, nocnych pobudkach, karmieniu piersią, bujaniu i noszeniu. 

Częściej używam zwrotu „Nasz dzidziuś” niż „Twój braciszek”. 

Jaś bardzo często zawraca się do Nas słowami „będziemy musieli zmieniać mu pieluchy”, „karmić go mlekiem”, „kupić mu grzechotki”. Już teraz czuje się „odpowiedzialny” za… Dzidziusia! Kiedy mówię „Nasz dzidziuś” Jasiek dostaje komunikat, że brat to takie „wspólne dobro”, o które musimy dbać – Wspólnie! 

Nie mówię „będziesz starszym bratem, wzorem, przykładem…” Bo przykład dają rodzice, a nie rodzeństwo! Takie moje zdanie. W tych wszystkich przykładach i nieszczęsnych wzorach wyczuwam jakąś presję, a tam gdzie presja pojawia się bunt. I słusznie!

Mówię wprost: małe dzieci potrafią być irytujące. Nie roztaczam przed synem sielankowych wizji: z  rodzeństwem można się bawić i… Kłócić! Bo czasem zabierze pociąg, rozwali wierzę, przełączy bajkę…

Nie wiemy jak będzie. Mamy jakieś plany, wyobrażenia, pragnienia. Ale wiemy, że narodziny dziecka weryfikują oczekiwania i rzeczywistość może się okazać inna od… Naszego planu 🙂


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,