Mama

Zazdroszczę jej pierwszego razu, mimo zgagi i wszędobylskiego smrodu!

11 lipca 2017
SONY DSC

Przyglądam się jej z zazdrością – ma błyszczące oczy, burze loków i nieskazitelną cerę. Nie przytyła! Może trochę piersi ma pełniejsze, szczęściara. I z podekscytowania buzi nie zamyka. Ciężarna. Ciężarna po raz pierwszy.

No dobra, obie wiemy jak naprawdę to wygląda. Oczy – owszem błyszczą, ale od łez. Burze co najwyżej mamy w głowie, a cera rzeczywiście jest nieskazitelna jak ją podciągniemy w photoshopie. O kilogramach, wole nie wspominać. Na szczęście matka natura była dla mnie łaskawa i obdarowała mnie nieprzeciętnie wymagającym dzieckiem, więc nadmiar tkanki tłuszczowej zrzuciłam już w połogu. Ale wiesz co? Mimo zgagi, która ją zapewne męczy, mdłości i wszędobylskiego smrodku, zazdroszczę jej. Zazdroszczę jej pierwszego razu!

Pierwsza ciąża jest ekscytująca. Pachnie nowością. Uczysz się, odkrywasz i generalnie masz fun. No dobra, może z tą zabawą trochę przesadziłam, bo jednak od czasu do czasu pojawiają się myśli typu – o mój Boziu nie dam rady!

Ale masz marzenia! Piękne, pastelowe i do bólu nie realne.

Ty naprawdę wierzysz reklamie! No może nie kadr w kadr, bo z niektórych rzeczy zdajesz sobie sprawę i na przykład wiesz, że ta  śnieżnobiała bluzka pachnie absurdem, takim samym zresztą jak starannie ułożone włosy. Ty nawet wiesz, że mieszkanie – owszem będziesz miała wysprzątane – ale nie tak perfekcyjnie.

Będziesz się uśmiechać, będziesz gugać i po brzuszku łechtać, prawda? Owszem, ale najpierw przejdziesz załamanie, baby blues czy inną poporodową depresje. I nie mów, że wiesz z czym to się je bo akurat – ten rozdział – z podręcznika przerobiłaś i to z zakreślaczem w ręku. (Buhaha). Myślisz, że jesteś cwana, twarda i tak bardzo tego dziecka chciałaś, że huśtawkę co najwyżej będziesz mieć w salonie? (Ekhem).

I w tym właśnie momencie dopada mnie zazdrość. Bo pamiętam swoją tonę euforycznych myśli, pierdyliony marzeń sennych o różowym bobasku w pastelowym pokoiku. Nie znasz ciemnej strony macierzyństwa! I to, w tej pierwszej ciąży jest piękne. Cholera! Piękny jest fakt, że powieki na wspomnienie nieprzespanych nocy (a właściwie zarwanego roku) nie lecą na łeb na szyję, nie zamieniają się w głaz i nie stają się lepkie!

I jeszcze jednej, małej rzeczy Ci zazdroszczę i to tak, że najchętniej bym Ci ją wyrwała z gardła! Mogło zalecieć obiadem (haha). Ale nie obiadu, tylko – czasu – Ci zazdroszczę. Możesz usiąść i się kopniaczkami delektować. Mało tego, możesz te kopniaczki liczyć i w pamięci zapisywać. W drugiej, ponoć łatwo to przegapić – bo jak nie na ścierze to z pampersem w ręce latasz.

Pierwsza ciąża jest naprawdę wyjątkowa, nie ważne jak ciężka by(ś) nie była. Celebruj ten czas! Delektuj się nim ile wlezie. Rób zdjęcia, zapisuj wspomnienia tudzież listy do nienarodzonego jeszcze dziecka. Tańcz z nim i słuchaj muzyki. Opowiadaj, o tym co go czeka, bo akurat to jesteś w stanie przewidzieć. Nie martw się na zapas, bo rzeczywistość i tak okaże się zupełnie inna. Nie, nie gorsza! Prawdziwa. Będziesz upiornie zmęczona, totalnie niewyspana i rozbita na czynniki pierwsze. Mało tego! Staniesz z bezsilnością twarzą w twarz! Ale wiesz co? Odwrócisz się od niej na pięcie, ogarniesz się i poczujesz radość. I ta radość będzie Cię rozpierać, a nawet wyłazić uszami.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂