Mama

W życiu, małżeństwie, macierzyństwie kierujmy się tym co czujemy

5 listopada 2019
IMG_9388

Tak sobie siedzę i myślę, o tych wszystkich stresach, które przypadły mi w udziale w pierwszych miesiącach macierzyństwa. Myślę sobie o łzach, które wylałam bo ‚nie ugotowałam zupy’ lub ‚nie wyrobiłam z praniem’. Myślę o kłótniach, podniesionych głosach, wzajemnych pretensjach czasem o skarpetki…

Gdybym po raz drugi urodziła swoje pierwsze dziecko wiele rzeczy zrobiłabym inaczej. Czy to znaczy, że Jan od razu dostałby smoczek, a ja zrezygnowałabym z karmienia piersią? Nie. Karmiłabym go i usypiała w niemal identyczny sposób. Jedyną rzeczą, którą bym zmieniła byłoby podejścia. Robiłabym to samo tyle, że SPOKOJNIEJ.

Czy nie macie czasem wrażenia, że macierzyństwo, bycie dwudziesto/trzydziestolatką, czyjąś żoną, córką, synową bla bla bla… trwa za krótko? Ale wiecie, za krótko by tak cholernie poważnie to wszystko traktować? Bo ja coraz częściej tak właśnie myślę.

Leczę się z ocen. Robię wszystko by cudze oczekiwania nie rujnowały mi dnia, a za co za tym idzie życia. „Co ludzie powiedzą” nie powinno być Naszym mottem. Mam gdzieś, brzmi o wiele lepiej…

Jeśli w miniony weekend wysprzątałaś dom i ugotowałaś trzydaniowy obiad to mam nadzieję, że kierowałaś się głęboką i przeszywającą Cię na wskroś potrzebą dogodzenia sobie i swoim najbliższym, a nie społeczeństwu. Bo połowa z Nas prasuje tylko i wyłącznie dla ludzi, których spotyka w sklepie tudzież u pediatry.

Wiecie, że Nasze życie i macierzyństwo jest tak stresujące między innymi dlatego, że na każdym niemal kroku zastanawiamy się co powiedzą lub pomyślą inni? Kupiłabym Ci frytki, ale co powiedzą matki, która będą na Nas patrzeć… Włączę Ci bajkę, ale nie mów nikomu… Uprasuje ubrania, bo wyjdę na fleje… Szczerze? Wolę nie myśleć ilu rzeczy odmówiłam sobie (lub mojemu dziecku)  tylko i wyłącznie dlatego, że bałam się reakcji innych. Mało brakowało, a z tego właśnie powodu nie powstałby ten blog! Bo co powiedzą ludzie…

Laski, bądźmy głuche na to co myślą i mówią o Nas inni. Serio, róbmy swoje choćby nie wiem co mówili, krzyczeli, wypisywali. Idźmy za głosem serca. W życiu, małżeństwie, macierzyństwie kierujmy się tym co czujemy!


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,