Mama

W macierzyństwie najtrudniejsze są emocje…

12 października 2017
SONY DSC

Macierzyństwo jest NAPRAWDĘ trudne… Trudno wstaje się o szóstej po totalnie nieprzespanej nocy. Trudno ugotować obiad, kiedy dziecko ciągnie za nogawkę. Trudno robi się zakupy, gdy alejki w sklepie są zbyt wąskie. Czasem trudno przewinąć, nakarmić no i oczywiście uśpić, ale i tak najtrudniejsze są EMOCJE.

Strach.

Matka boi się o wszystko. Wiesz czego bałam się najbardziej w pierwszych dobach po porodzie? Karmienia! I to nawet nie piersią, nie, nie… Bałam się butelki i to tak panicznie, że kiedy mój mąż opuszczał odział wyłam jak szalona. Serio, kompletnie sobie nie radziłam. Jana, trzymałam pewnie jedynie oburącz, więc kiedy na scenę wkraczała butla traciłam stabilny uchwyt. W dodatku, Jaś nie był wygłodniałym ssakiem, więc te mikroskopijne usta musiałam rozchylać palcem. I jeszcze traf tu smokiem nad (a nie pod!) język – dla mnie to był kosmos.

Na szczęście przygodę z butlą zakończyliśmy w szpitalu i po dziś dzień mleko modyfikowana oglądamy jedynie w sklepie. Co jednak nie oznacza, że strach minął. NIE MINĄŁ i pewnie nigdy już nie minie.

Bo wystarczy, że Jan dostanie gorączki, a ja czuje jak stróżki potu spływają mi po plecach. Wystarczy, że przytrzaśnie sobie palec drzwiami, a ja lecę jak myśliwiec przez pokoje. Serio, za każdym razem jak coś trzaśnie u sąsiada, to ja podrywam się z krzesła. A kiedyś przecież Jasiek wyjdzie na imprezę, kiedyś wyprowadzi się z domu.

Złość.

Nie wiem jak Ty, ale ja złości się nie spodziewałam. Serio, przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym się zdenerwować na dziecko – NIEWINNE DZIECKO!

Ale kiedy to dziecko dzień w dzień i noc w noc płaczę, kiedy to dziecko dzień w dzień i noc w noc nie pozwala Ci spać, kiedy to dziecko dzień w dzień (i noc w noc) nie pozwala Ci porządnie zjeść, mimo woli stajesz się wkurzona.

Pamiętam tą noc bardzo dobrze. Była czwarta trzydzieści, a ja od dwóch godzin dreptałam z Janem po pokoju. Tuliłam go i szeptałam, kołysałam, bujałam, dostawiałam do piersi, kładłam na ramieniu, poklepywałam – nawet – się modliłam, a on i tak nie umiał zasnąć. To znaczy przysypiał, ale każda próba odłożenia kończyła się fiaskiem i cały rytuał zaczynaliśmy do nowa. Matko! Wciąż od nowa! Jedyną rzeczą o której marzyłam był sen. Przez ostatnie trzy tygodnie spałam od dwóch do trzech godzin na dobę – wyglądałam i czułam się jak zombie. Miałam kryzys… Odłożyłam Jana do łóżeczka. Płakał, a ja nakryłam się kołdrą i ze wszystkich sił starałam się zniknąć. Przez piętnaście sekund…

Weź się w garść to Twoje dziecko, ono Cię potrzebuje! – wstałam.

Jestem, mama już jest. – tuliłam go i płakałam.

Jak mogłam się zezłościć? Wierz mi, wałkowałam to pytanie przez kolejny miesiąc. I już nie tylko Jan nie pozwalał mi spać – dręczyły mnie wyrzuty sumienia. Dopiero później zrozumiałam, że mogłam… Bo nikt (absolutnie nikt!) nie jest ze stali. Bo emocje, to rzecz ludzka.

W macierzyństwie najtrudniejsze są właśnie one – emocje. Emocje, o których wciąż mówi się za mało! Powiedz mi, od czego są te wszystkie szkoły rodzenia?! Od mówienia o rodzajach proszków? Od wałkowania w kółko tematu diety? Rany, my to wszystko wiemy. Serio! Ale wciąż wiemy za mało o emocjach, wciąż brakuje Nam wiedzy o baby blusie czy poporodowej depresji! Czemu nikt Nas nie uprzedza o smutku, nikt nie mówi o poczuciu straty?! Tak straty, bo kobieta może czuć się okradziona – z czasu, z tych cholernych pięciu minut na… WYSZOROWANIE ZĘBÓW.

To z tej ciszy rodzą się wyrzuty sumienia i to palące uczucie winy – to przeze mnie moje dziecko płacze, to ja sobie nie radzę. Słyszysz? Nie radzę sobie z opieką! Jestem beznadziejna, jestem zła. Zła matka…

 


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂