Mama

Tych ośmiu zdań NIGDY nie mów świeżo upieczonej mamie

25 października 2018
SONY DSC

Twoja córka/siostra/synowa/ koleżanka (niepotrzebne skreślić) właśnie urodziła dziecko. Z ciekawości i emocji ściska Cię w żołądku. Nie tracisz czasu. Lecisz po misia, a z misiem… DO SZPITALA. Tylko błagam, zanim tam dotrzesz: przeczytaj ten tekst!

Czego nie mówić świeżo upieczonej mamie?

Wyglądasz na zmęczoną/ niewyspaną/ przerażoną etc.

Ona o tym wie i przed Twoim przyjściem nałożyła tonę makijażu, żeby to zmęczenie/niewyspanie tudzież przerażenie… UKRYĆ.

Na pewno urodziłaś?

Uwierz mi, kiedy po porodzie spojrzała w lustro… TEŻ SIĘ ZASTANAWIAŁA!

Na pewno jesteś szczęśliwa!

Na pewno to boli ją krocze ewentualnie brzuch. Szczęście jest pojęciem względnym i do młodej matki dociera falami (kiedy coś zje, wypije albo się zdrzemnie).

I jak było?!

Poród to nie… WYCIECZKA!

Mogę potrzymać?

Wyobraź sobie, że Twoja suczka właśnie urodziła szczenie, a Ty podchodzisz i wyciągasz do niego rękę. Jak myślisz co zrobi pies? Zacznie warczeć czy od razu się na Ciebie rzuci? Oczywiście matka Cię nie ugryzie, ALE na przekazywanie dziecka ochoty może nie mieć. Noworodek najbezpieczniejszy jest w ramionach matki (no i oczywiście taty), a nie… Bezdzietnej! koleżanki.

O jej, a czemu płacze (w sensie, że niemowlę)?

Może Cię zaskoczę, ale… NIE RODZI SIĘ DZIECKA Z INSTRUKCJĄ OBSŁUGI.

To Ty jesz brokuły i się nie boisz?!

No nie bała! A potem przyszłaś Ty i… Zasiałaś wątpliwości.

Nie powinnaś, musisz, nie możesz…

Cokolwiek chcesz jej nakazać tudzież zabronić – powstrzymaj się. MATKA WIE LEPIEJ.

Powyższe zdania nie są przykładami wyssanymi z palca – one NAPRAWDĘ padły.

Kilka tygodni po porodzie przesympatyczny wujek (omen omen bezdzietny) patrząc w moje przemęczone oczy stwierdził ‚ chyba się nie wyspałaś, a przynajmniej… TAK WYGLĄDASZ”. Phi. Cóż za spostrzegawczość! W tamtym czasie przesypiałam jedną pięćdziesiątą doby. Drugiego dnia po porodzie moja siostra patrząc na mój brzuch spytała „Aga, ale jesteś pewna, że to nie były bliźniaki?!” Szczęście sugerowali wszyscy począwszy od położnej skończywszy na teściowej. O wrażenie pytały koleżanki. I nie, nie mam im tego za złe. TYLKO dlatego, że poród nie był dla mnie traumom. Jedyną osobą, która nie chciała wziąć mojego syna na ręce był… MÓJ TATA. I jestem mu za to wdzięczna. Czemu płacze?! Na to pytanie odpowiadałam setki razy i… ZAWSZE ŚCIEMNIAŁAM. Brokuł nie mogła strawić moja, osobista babcia, a  o tym czego nie powinnam, a co KONIECZNIE muszę słucham – CODZIENNIE.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

zdj