Mama

Trzy sytuacje, które doprowadziły mnie do łez, a z których teraz śmieje się w głos

27 czerwca 2017
SONY DSC

Zobaczysz kiedyś będziesz się z tego śmiała – w połogu nic mnie tak nie wkurzało jak ten tekst. Bo jak do jasnej cholewki, możesz w tak obcesowy sposób komentować największą w moim życiu tragedię? Nigdy, przenigdy nie będę się z tego śmiała! Ani z tego, ani z niczego innego. Ja już zawsze będę nieszczęśliwa, brudna i nieuczesana.

Obie wiemy jak to wygląda – marzenia o życiu z dzieckiem, a faktyczne życie z dziecięciem uwieszonym na cycu to sprawy tak różne, że aż nie wypada o nich pisać w jednym zdaniu. Rzeczywistość zawsze Cie zaskoczy, choćbyś nie wiem jak się przygotowywała. Możesz czytać, możesz oglądać, słuchać porad i okołoporodowych historii, a i tak wydarzy się coś co Cię przygniecie. Zawsze będzie coś do przemielenia, do zaadaptowania i przełknięcia.

Obiecaj mi coś – jeśli kiedykolwiek usłyszysz, że zaraz po porodzie Twój nastrój może ulec obniżeniu, odwróć się na pięcie i uciekaj gdzie pieprz rośnie bo właśnie wprowadzają Cię w błąd. Bo to co się działo w mojej głowie zaraz po porodzie to po prostu kosmos. Miliony reakcji chemicznych doprowadzało mnie do stanu, w którym brudny talerz równał się życiowa tragedia i o matko nigdy sobie nie poradzę.

Ten talerz to jednak nic, w porównaniu z tym do czego w tych pierwszych dniach (tygodniach) potrafił doprowadzić mnie Jasiek. Nie będę się rozpisywać, ani opisywać Ci ze szczegółami wszystkich tych dni, w których rozbita na milion kawałków nie umiałam się zebrać do kupy. Opowiem Ci jednak o trzech sytuacjach, które w tamtym czasie rozłożyły mnie kompletnie, a z których dzisiaj śmieje się w głos. Tak, tak kochanie miałeś rację!

Szpital, pierwsza doba po porodzie – moment, w którym większość kobiet płaczę. Wróć! Ryczy rzewnie, bo ich dziecko spadło z wagi i bynajmniej nie chodzi tu upadek z paru metrów. Spadło czyli schudło, ot zrzuciło kilka gramów. Wszystkie wiemy, że to norma a i tak płaczemy. Byłam lepsza. Świat mi się zawalił w najmniej oczekiwanym momencie. No sama przyznaj, czy zmiana pieluchy brzmi groźnie? No nie! A jednak mnie przygniotła. I to tak, że nie mogłam się pozbierać przez najbliższą dobę.

Jasiek przyszedł na świat przed dwudziestą trzecią, a to oznacza, że pierwsze godziny (po kangurowaniu) spędziłam z synem sama. Sama też, musiałam zmienić pieluchę. PIERWSZĄ W MOIM ŻYCIU. Otumaniona porodem, trochę zdenerwowana rozłożyłam co trzeba i gdzie trzeba, rozpakowałam prezent po czym z zadowoleniem stwierdziłam, że kupa mojego dziecka wcale tak bardzo nie śmierdzi. Przewinęłam, ubrałam, odłożyłam i zamarłam. NIE POSMAROWAŁAM DUPCI KREMEM! JAK MOGŁAM?! Jak mogłam zapomnieć?!

Pierwsza pielucha to nic w porównaniu z pierwszą kąpielą.  Szykowałam się do niej pół dnia – serio, nie przesadzam. Musiałam obejrzeć milion filmików instruktażowych, to i owo doczytać, przygotować ręczniczki, gąbeczki, płyniki, termometr etc. No roboty miałam co niemiara! Myślisz, że Jasiek to docenił? Kąpiel trwała – może, ale to może! – trzydzieści sekund. Matko, czy to jest kupa? Czy na dnie wanienki pływa kupa?!  Chyba nie muszę Ci tłumaczyć, że kompletnie nie wiedziałam co począć z rozwrzeszczanym i obsranym noworodkiem, w dodatku w wanience. Jak jednocześnie wyjąć, wytrzeć, osuszyć, wylać, umyć i ponownie napełnić wodą wanienkę?

Porzućmy temat kupy i chodźmy na spacer, pierwszy spacer z noworodkiem. Właściwie to się nie rozpędzaj, idziemy tylko do windy. Serio! Nie zdążymy wyjść z bloku, bo Jan rozkręci syrenę w okolicach czwartej kondygnacji. A ja z tym rozwrzeszczanym wózkiem pognam do domu.

Śmiem przypuszczać, że podobne sytuacje nie miałyby miejsca, gdyby Jasiek, nie był moim pierwszym dzieckiem. Pewne rzeczy bym umiała i na więcej byłabym przygotowana. Nie reagowałabym alergią na płacz! I być może nie jęczałabym tak często, choć tu pewności nie mam bo jednak co dwie rozwrzeszczane paszcze to nie jedna 😀


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

 

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂