Mama

TRZY RZECZY BEZ KTÓRYCH NIE WYOBRAŻAM SOBIE MACIERZYŃSTWA

22 maja 2017
Piknik

Wykonałaś już pierdylion testów, a ostatnią miesiączkę miałaś ponad dwa miesiące temu? Hura! Udało się, jesteś w ciąży! Nim się obejrzysz Twój brzuch niebezpiecznie zbliży się do stanu przepompowanego balona, niemniej jednak nie przeszkodzi Ci to w po raz setnym wyszorowaniu podłogi. Tak, tak kochana – wijesz gniazdo. Szykujesz się na przyjęcie potomka, niczym wiewiórka na najsroższą zimę.

Czy tylko ja miałam wrażenie, że moje dziecko nie przeżyje tygodnia jeśli nie wykupię przynajmniej połowy asortymentu Smyka? Błagam, powiedz mi, że NIE! Że nie byłam jedyną ciężarną, której hormony zrobiły sieczkę z mózgu! W ostatnim trymestrze ciąży jedyną rzeczą, której ulegałam bardziej niż kiszonkom była reklama. I jak o tym teraz myślę to mi słabo. Serio, słabo mi się robi bo wychodzi na to, że ten cały marchandising to do dzieci, emerytów i ciężarnych został skierowany.

piknik

Kobieta w ostatnich tygodniach ciąży zachowuje się irracjonalnie. Nie, nie trochę i nie tylko wtedy, gdy wejdzie do sklepu (Ty po prostu musisz tą podłogę umyć dziesięć razy), ale prawda jest taka, że w tym sklepie ta irracjonalność zbliża się do apogeum. Prawdę mówiąc zachowujesz się tak, jakby sklepu jutro miało nie być, a na pewno miał ze świata zniknąć zaraz po porodzie. I o ile kumulowanie jedzenia rzeczywiście ma jakiś sens (mrożonki drogie Panie, mrożonki!), to targanie do domu pierdyliona produktów typu zmywacz do paznokci jest – co najmniej – głupie.

No dobra, chyba każda przyszła mama robi listę, tak zwaną listę MUST HAVE. Brzmi obiecująco, prawda? Bo jak lista, to zakupy będą pod kontrolą. I tu muszę Cię zaskoczyć – nic z tych rzeczy. Generalnie sprawy związane z dzieckiem – a wydatki to już w szczególności – są nie do okiełznania. Po części dlatego, że lubimy się otaczać gadżetami. Nie wierzysz? No to przyjrzyj się tym listom: monitor oddechu, nawilżacz powietrza, podgrzewacz do nawilżanych chusteczek, kosz na zużyte pieluchy, pierdyliony bambusowych otulaczy i kocyków minky, leżaczki bujaczki, hamaki i wiaderka do kąpania -must have? Sorry, ale chyba w oczach producenta. Bez tych rzeczy można się spokojnie obejść. Serio, można bez nich przeżyć! Must have to produkty OBLIGATORYJNE, takie jak: pieluchy i… No właśnie! Są takie TRZY rzeczy ( tak, dokładnie trzy), bez których dnia bym z Jaśkiem nie przeżyła: pierś, suszarka oraz piłka do fitballu.

piknik

Pierś

A właściwie piersi. Drogie Panie, Matka Natura wyposażyła Nas w dwa, zgrabnie zaprojektowana przyrządy do karmienia i zrobiła to nie bez powodu. Mleko mamy jest bezdyskusyjnie i bezapelacyjnie najlepszym pokarmem dla niemowląt, koniec kropka. Dziecko się najada, zaspokajając przy tym potrzebę bliskości, a Ty – uwaga – chudniesz. Serio! Dzięki karmieniu, w trzy miesiące, zrzuciłam ponad 10! kilogramów.

Suszarka

W Naszym przypadku biały szum jest receptą na wszystkie bolączki. Jasiek nie potrafi zasnąć? suszymy. Nie możemy rozszyfrować płaczu? suszymy. Jan ma dziesięć miesięcy, a ja przez cały ten czas nie znalazłam lepszego uspokajacza.

         Piłka do fitballu

W piłkę zaopatrzył mnie Mąż i jestem mu cholernie wdzięczna, URATOWAŁ MOJE PLECY! Mati prawdopodobnie miał dość, nocnych masaży i  ciągłego utyskiwania na ból w lędźwiach – wypadkowa dwugodzinnej dreptaniny z Janem… Jeśli tak jak ja bujasz godzinami – nie czekaj, aż waga Twojego dziecka zbliży się do 10 kilogramów, a Ty zaczniesz zmieniać się w wielbłąda.

piknik

Życie z dzieckiem to nie lada wyzwanie, coś jak wspinaczka wysokogórska i to nie latem, nie wiosną czy jesieniom tylko zimą. I to najostrzejszą. Wyobrażasz sobie takie wspinanie bez specjalnego sprzętu, bez dajmy na to asekuracji? Sorry, ale ja nie. Tak samo jak nie wyobrażam sobie macierzyństwa bez tych trzech produktów 🙂