Mama

Trzy powody dla których nie warto mieć dzieci

19 czerwca 2017
SONY DSC

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się czy ten cały majdan, który każdego dnia funduje Ci Twoje dziecko jest grą wartą świeczki? Czy przypadkiem to całe macierzyństwo nie jest trochę przereklamowane? Czy to nie jest tak, że pakujemy się w nie tylko dlatego, że w pewnym wieku po prostu wypada?

Proszę Cie nie odpowiadaj głośno, najprawdopodobniej skłamiesz. Powiesz coś w stylu ależ warto! Uwielbiam budzić się obok mojej latorośli! Bo przecież masz głęboko gdzieś, że po raz setny się nie wyspałaś, prawda?

Oj tak, jeden uśmiech potrafi wynagrodzić wiele, naprawdę wiele! Wybaczamy tym pociechą Naszym niewyspanie, zimną kawę i jeszcze zimniejszy obiad, ewentualnie brak obiadu, nieumyte włosy, nawet – niedobyte zęby. Na cholernie wiele spraw przymykamy oko, wierząc że ten Nasz wysiłek zaprocentuje.

Ale oderwij się na chwilę od utartych schematów myślenia. Odetnij od tego, co wypada, a czego pod żadnym pozorem nie wolno. Olej wszelką możliwą poprawność i się zastanów. Puść wodzę fantazji i wyobraź sobie miejsce, w którym mogłabyś być – gdybyś dziecka nie miała. Czy w dalszym ciągu jesteś rybką z ferajny? Nie. Jesteś rekinem.

Wiesz, że znakomita większość kobiet decyduje się na pierwsze dziecko między dwudziestym piątym a trzydziestym rokiem życia? A zdajesz sobie sprawę z tego, że ten czas to naprawdę idealny moment na rozhulanie kariery? Skończyłaś studia, odbyłaś staż,  zdałaś wszystkie testy na jakie wystawiła Cię korporacja i objęłaś wymarzone stanowisko. Masz szanse na awans! Jeszcze przed trzydziestką! Gdyby nie ciąża.

Bo dziecko dość mocno komplikuje zawodowe plany! Oczywiście możesz się ze mną nie zgadzać, możesz się ze mną spierać, nawet walnąć pięścią w klawiaturę. Napisać że można zjeść ciastko i w dalszym ciągu je mieć. Tere fere kuku, masz dwie opcje a) zostajesz z latoroślą w domu b) wracasz do pracy i walczysz z łatką wyrodnej matki.

Wiemy już że kariery w najbliższych latach (raczej) nie zrobisz, ale może wyjedziesz na wakacje? Może będziesz podróżować? Z dużą dozą prawdopodobieństwa wyruszysz do parku, ewentualnie do osiedlowego sklepu. W przypływie szaleństwa wybierzesz się do najbliższego centrum handlowego. I znów – możesz się nie zgadzać, możesz rzucać przykładami osób, które z latoroślą wyruszyły do Tajlandii. Ale to będą tylko dwa, ewentualnie trzy przykłady. Wyjątki potwierdzające regułę – z niemowlakiem jeździ się do Kołobrzegu, pod warunkiem że mieszkasz w Sianożętach.

Nie pracujesz więc i nie zwiedzasz, a to generuję sporą kupę czasu. Siedzisz w domu, możesz czytać, szydełkować, nawet plewić grządki! No dobra, obie wiemy że siedzenie – w tym konkretnym przypadku – niewiele ma wspólnego z krzesłem 🙂 Nie uważasz, że ten kto ukuł pojęcie bejbi sitingu musiał mieć niezłe poczucie humoru? Dziecko jest hubą, pochłania czas. Twój czas! Kiedy zostajesz matką, wróć. Kiedy zostajesz rodzicem WOLNA CHWILA staje się towarem luksusowym. Jest czymś w rodzaju pierdyliona karatów, nie do zdobycia. Ba! Twój rozum tego nie ogarnia – ale czekaj, że czas wolny? WOLNY?!

Jeśli dotychczasowe życie jest Ci miłe, nie decyduj się na dziecko. Serio! Nie wierz ludziom, którzy mówią, że przyjdzie taki moment, w którym to wszystko nadrobisz. Że okej, teraz nie masz czasu na czytanie, ale przyjdzie taka chwila, że usiądziesz z książką. Pewnie! Tylko to będzie ta książka, którą mogłaś przeczytać pięć lat temu… Nigdy nie nadrobisz nieprzespanych nocy, tak samo jak nie mogłaś wyspać się na zapas!

Ale wiesz co? Jest jedna rzecz gorsza od zawodowej stagnacji, od wakacji w Ustroniu i ciągłego zapierdzielania – samotność.

Możesz być businesswoman, kursować między Tokio a Paryżem. Możesz mieć dom o powierzchni pięciuset metrów kwadratowych, wielki basen i jacuzzi. Możesz mieć nadmiar czasu i być nieszczęśliwa.

Będę z Tobą szczera. Jedyną rzeczą, która powstrzymuje mnie przed spazmatycznym szlochem i jakże efektowną śmiercią pod kołami pędzącego tira jest myśl, że za pięćdziesiąt lat nie będę sama.

Będę stara, ale NIE nikomu nie potrzebna.

 


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂

  • Wiesz Moglie, nigdy nie zastanawiałam się nad powodami, dla których nie warto mieć dzieci. Już dla samego tytułu musiałam tu zajrzeć – z ciekawości:) Ale powiem Ci…. rzucając wspomnieniami do czasów, gdy byłam dzieckiem czy nastolatką – dla mnie to był jakby cel życia. Traktowałam ten etap w życiu kobiety jak dar, jak coś niezwykłego. Dla mnie każda kobieta w ciąży od zawsze była widokiem zachwycającym… Nie wiem jak to opisać! 😉 To chyba taki instynkt…

    Czytałaś na jakim etapie jestem teraz. Mam delikatny kryzys – fizyczny bardziej. I nawet w tym kryzysie – już myślę o kolejnym dziecku. Nigdy nie powiem NIE 😉 Te wszystkie cudowne chwile, o których wspominasz są ponad te związane ze zmęczeniem i chęcią bycia „wolną” 🙂

    Masochistka?!? 🙂

    • W macierzyństwie jest jakieś szaleństwo.

      Momentami wysiadam, ma totalnie dość, rzuciłabym to wszystko i zwiała tam, gdzie nawet pieprz nie rośnie, a jednocześnie podobnie jak Ty nie mogę odpędzić od siebie myśli o kolejnym dziecku 🙂 Więc i we mnie coś z masochistki by się znalazło, ewentualnie z wariatki 😀

      Warto! Warto je mieć! Kurczę, mam nadzieję, że nie popłynęłam za bardzo i nie napisałam czegoś totalnie ‚antydzieciowego’, choć wydaje mi się, że pointa oczywista? 🙂