Mama

Trzy lata karmienia piersią. Jak odstawiłam syna?

22 lipca 2019
IMG_0347

Udało się! Trzy lata karmienia piersią za mną. To były trzy, naprawdę długie lata. Nie piszę piękne, bo karmienie było dla mnie naturalne. Nie celebrowałam go. Karmiłam dziecko.

Nigdy nie czułam się ‚lepsza”

Właściwie mogłabym ten akapit pominąć, ale nie zrobię tego. Nie jestem  fanatyczką i rozumiem, że są na tym świecie kobiety, które – nie mogą karmić piersią lub nie chcą tego robić. Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku i naprawdę NIE DZIEJE SIĘ DZIECIOM KRZYWDA jeśli zamiast piersi dostają butle.

Wybrałam karmienie drogą naturalną. Było to dla mnie proste.  MIAŁAM POKARM i…

Nie bolało

Moje piersi są mega odporne i rzeczywiście produkcja mleka i karmienie było dla nich w 100% naturalne. Jeśli byłoby inaczej (krwawiłabym, miała zatory, zapalenie etc.) najpewniej dałabym Jankowi butlę. Tak, nie toczyłabym heroicznej walki o mililitr mleka bo… Nie dałabym rady.

Czy karmienie piersią można polubić?

Podobno tak. Wiele matek mówi o radości… Ja wyciągałam pierś i po prostu karmiłam. Spełniałam obowiązek.

Pierwszy rok był naprawdę okej. Trochę upierdliwy, bo Jan nie akceptował butli (baj, baj odciąganie mleczka i ucieczka z domu…), ale naprawdę znośny. Kolejny też był jeszcze w miarę, za to trzeci…

Z trzech karmień przeskoczyliśmy do – nieskończenie wielu! Mówiąc wprost: ja stałam się smoczkiem, a Jan – cycoholikiem. Chyba nie muszę Wam pisać, że moja granica została przekroczona?

Jak odstawiłam trzylatka?

Pomału. Jan jest wrażliwcem. Odstawienie od piersi z dnia na dzień nie wchodziło w grę. Cała procedura trwał miesiąc.

Krok pierwszy…

Jasno określiłam liczbę karmień. Było ich cztery: rano, przed drzemką, wieczorem po kąpieli i w nocy.

Krok drugi (trudniejszy!)

Pomału zmniejszałam liczbę karmień tzn co tydzień rezygnowałam z jednego karmienia. Na pierwszy ogień poszła drzemka, potem poranne karmienie,  po dwóch tygodniach wieczór, a na koniec – noc. Tej ostatniej bałam się najbardziej bo Jan po przebudzeniu zasypiał przy piersi…

Jak reagował Jasiek?

Na początku histerią. Płakał wniebogłosy i zadał najboleśniejsze dla mnie – ‚dlaczego?!’  NIE BYŁO ŁATWO. To dziwne, ale miałam wrażenie, że ‚krzywdzę swoje dziecko. Pękało mi serce! Nie sądziłam, że tak będzie, że tak bardzo mnie to dotknie. Byłam przecież zmęczona, a te częsta karmienie doprowadzały mnie do szału. A jednak… Przeżywałam odstawienie nie mniej niż Jan.

Co zamiast cycusia?

Dwa razy więcej – tulenia, noszenia, mizia, głaskania, tłumaczenia. Nie wymyślałam historii o ‚chorych cycusiach’. Powiedziałam wprost – nie jesteś malutkim dzidziusiem, nie potrzebujesz mojego mleczka, będzie go coraz mniej… Kiedy  płakał pytałam czy jest mu trudno. Przeważnie kiwał głową ‚Tak’. Mówiłam, że rozumiem i, że z nim jestem. I On to wszystko zrozumiał. Z każdym dniem było coraz lepiej!

Dzisiaj z ręką na sercu piszę – cieszę się. Karmiłam niecałe trzy lata i wierzę, że te lata nie pójdą na marne. Ale dobrze, że… Mam to za sobą!


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,