Mama

Właściwy moment

21 czerwca 2016
Dzieciństwo

Kiedy dzieliłam się ze światem wiadomością o ślubie, większość osób reagowała podobnie. Po chwili zachwytu, wylewano wiadro uwag. I tak słyszałam, że w końcu nadciągną czarne chmury. A jak lunie, utonę w skarpetkach. Piewcy wolności bąkali, że coś tracę. Oczywiście bezpowrotnie. Dlatego kiedy nadszedł czas informowania o ciąży na litościwe spojrzenia byłam już przygotowana.

Ciąża? Już? Naprawdę?!

Oczywiście byli i tacy, co starali się zdziwienie ukryć, wyrazić w trochę bardziej zawoalowanej formie. Mówili, że cudownie, bo w rodzinie dawno już nie było małych dzieci. Tylko później… TE pytania. I że niby one w trosce o Nas?

Gdzie będziemy po porodzie mieszkaćno bo chyba nie w tych Naszych czterech kątach. I czy prace magisterską obroniłam, czy tą zawodową już znalazłam. Czy przypadkiem nie za wcześnie?

Nie pamiętam rozmów, w których dyskutowałam z mężem odłożenie Naszych prokreacyjnych planów na później – choć razem mamy dopiero pół wieku, a staż małżeński  liczymy w tygodniach. Czym jest dla Nas ten właściwy moment? Mieszkamy przecież, w małej i wynajmowanej kawalerce. A budowa domu (choć zaplanowana) wciąż odległa. I chyba nie stać nas na ekologiczne mięso.

A jednak właściwszego momentu -jak dla Nas – nie będzie.

Gorąco wierzę, że maleństwu nie zabraknie domowego ciepła. Dom to relacja, której nie zastąpią żadne wnętrza, choćby najpiękniejsze. To uczucia i emocje, zrozumienie i obecność. Dom jest morzem gestów najdrobniejszych. Jest tam gdzie mogę wtulić się w mojego męża. To ogrom miłości. Prawdziwej i bezwarunkowej. Dom jest dla mnie szczęściem przebywania, nie z meblami, a z człowiekiem.

Nie wiem czemu próbuje się Nam dzisiaj wmówić, że dziecko jest wydatkiem ponad Nasze siły. Że jest dobrem tylko dla bogatych. Każdy rodzic chce dla malca jak najlepiej… Ale żeby wózek musiał być jak Rolls – Royce? Czy naprawdę skrzywdzę swoje dziecko nie kupując mu playstation? Czy niezbędne będą Nam edukacyjne maty oraz cały ten dziecięcy przemysł?

W pamięci utkwiła mi rozmowa z pewną parą. Oboje pragną zostać rodzicami, ale jeszcze nie teraz. Twierdzą, że przeszkodą są zarobki. Padło nawet zdanie, że nie chcą skazywać dziecka na biedę.

Kiedy dotyka Cie bieda, zastanawiasz się co włożyć do garnka – o ile go masz. Nie stać Cię na podstawowe artykułu i nie wiesz co przyniesie jutro. Może masz dach nad głową, ale z ogrzaniem czterech ścian masz problem. Jeździsz na gapę, albo sporo chodzisz. A kiedy lodówka pęka Ci w szafach to biedy w Twoim życiu nie ma.

Szczęśliwe dzieciństwo kosztuje całkiem sporo – Naszej uwagi i zaangażowania.

Dobrze, kiedy stać Nas na cierpliwość.