Mama

Tak jestem pełnoetatową mama – a to znaczy, że PRACUJĘ w domu!

4 października 2017
SONY DSC

Wiesz na czym polega paradoks dzisiejszych czasów? Jeśli zapytasz przypadkowego przechodnia czy rodzina ma dla niego wartość, to odpowie, że NAJWIĘKSZĄ. W warstwie deklaratywnej ludzie nie łakną pieniędzy, a jednak – z pełno etatową mamą – mają problem. Bo kobietom nie obrywa się dzisiaj za żłobki…

Ludziom nie mieści się w głowie, że kobieta może nie pracować. Jeśli zdecydowałaś się na życie bez etatu to jesteś albo nie zorganizowana albo leniwa… I pewnie głosowałaś na PiS, co? Ja nie mówię, że nigdy tak nie jest. Bo są kobiety, które rzeczywiście rodzą dla świadczenia. Ale litości, to jest mały, malusieńki procent!

Wiesz czemu nie wróciłam do pracy, choć Jan skończył już roczek? Bo nie chce oddawać go do żłobka. Pewnie zastanawiasz się czemu… Bo nic (absolutnie nic!) nie zdarza się dwa razy – mój syn TYLKO RAZ będzie miał roczek i raz jeden postawi swój pierwszy krok. I ja – ten krok – chce zobaczyć. Nie mam ochoty o nim słuchać. Chce poczuć jak rozpiera mnie duma. Chce się tą chwilą DELEKTOWAĆ i móc pstrykać rozmazane foty – bo to moje pierworodne dziecko!

Tak, wole siedzieć w domu niż się bujać metrem. Serio! Wolę zimną kawę od ciepłej posadki, bo chce wychować swoje dziecko sama – bez pomocy żłobka. I nie, nie dlatego, że jestem leniwa… Jestem matką i mam takie prawo!

W ogóle ten kto wymyślił pogląd jakoby – kobieta zajmująca się dziećmi i nie pracująca zawodowo była trutniem – musiał albo mieć nierówno pod sufitem albo nigdy nie widzieć dzieci. Bo prawda jest (niestety) inna – nie znam matki, która nie latałaby jak helikopter i nie jadła w biegu śniadania. No chyba, że wstała przed dziećmi.

Brak ambicji… To kolejny zarzut wysuwany wobec kobiet pracujących w domu. Czy Ty też znasz ludzi pracujących zawodowo i zawodowo biadolących? Ale wiesz, tak totalnie na wszystko: na pogodę, szefa i dostawce pizzy? Bo ja znam. I to całą masę. Znam ludzi, którzy zamiast śmigać do pracy, idą do ROBOTY czyli tak jakby za karę… Matko, też mi ambicja!

Sprawa z matką pracującą w domu wygląda mniej więcej tak – dziecko ją nakręca. Serio, to jej siła napędowa! Wiesz dlaczego nie interesuje nas stagnacja i zbijanie bąków? Bo nie tego chcemy dla swojego dziecka. Nie o taką przyszłość dla niego walczymy… Myślisz, że mój syn rozsmakuje się w zdrowych przekąsach jeśli, ja nie ruszę tyłka z kanapy i nie zrobię mu czegoś pożywnego? Czy naprawdę uważasz, że dziecko chętnie uprawia sport, jeśli jego rodzić trenuje przełączanie kanałów? A książki? Czy chętnie czyta książki jeśli jego mama –  owszem sięga, ale dzień w dzień po Claudie?

Twoje dziecko nie będzie sięgać PO WIĘCEJ, jeśli sama zdecydujesz się na mniej. Czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że od tego jak zorganizujesz swój dzień, zależy to jakie życie wykreuje Twoje dziecko? Bo ono jest Twoją kopią.

Tak, jestem pełnoetatową mamą. To znaczy, że pracuje w domu. Codziennie przygotowuje śniadania, obiady i kolacje. Piekę ciasto i przyrządzam deser. Dbam o czystość. Zmieniam pościel i piorę zasłony. Chodzę z moim dzieckiem do parku i odwiedzam place zabaw. Nieustanie coś tłumaczę. Czytam bajki i rysuje koty. Uczę mówić i wiosłować łyżką, ale to wszystko nie zwalnia mnie z obowiązku rozwoju!


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂