Mama

Siedzę w domu z dzieckiem i… NIE SFIKSOWAŁAM!

26 września 2017
SONY DSC

Od kilku dni moje myśli krążą wokół wariatkowa. Dobrze czytasz – myślę o domu dla psychicznie chorych, a dokładnie o tym jak to się stało, że – siedząc w domu z dzieckiem – nie sfiksowałam. Przecież mogłam, no warunki miałam idealne!

Przez pierwsze pół roku byłam totalnie uziemiona – mój syn gardził światem zewnętrznym. Serio, rzadko kiedy dochodziliśmy razem do windy, bo tuż za progiem rozkręcał się na cały regulator. Nasze wyjścia wyglądały mniej więcej tak jak wygląda corrida – Jan się wściekał, a ja gnałam z wózkiem niczym poparzona. Typowy spacerek, potrafił zamienić się w piekło. Naprawdę! Najczęściej wracałam zdyszana, z wywalonym jęzorem i  cycem dyndającym w okolicach pępka. Bo tak, karmiłam na ulicy. I tak zapominałam to i owo schować.

Byłam padnięta. Serio, przygniatało mnie ciągłe noszenie, przewijanie i nigdy nie kończące się karmienie. Kurde, nawet w snach karmiłam. Miałam dość – mój dzień wypełniało mleko i dziecięca kupa. Zamiast Stonesów słuchałam suszarki. Matko, non stop szumiało mi w głowie. Powiedz czy ktoś normalny jest w stanie znieść nieprzerwany kilku godzinny szum? Również w nocy?

Rany, jak ja chciałam uciec! I tak, to był – ten moment, w którym byłam bliska załamaniu. No co jak co, ale klimat miałam sprzyjający – ja i sterta prania – ja i piramida z garów – ja i centymetry kurzu – ja i moje rozwrzeszczane dziecko. A jednak nie uciekłam i nie sfiksowałam, nie skapitulowałam i nie wpadłam w ramiona frustracji. Kurczę, jakim cudem nie zostałam jędzą?

Bo mam męża! Tak, to właśnie ten gość wziął mnie za rękę i podniósł z brudnej podłogi. To on co wieczór mnie rozgrzeszał i tłumaczył, że NIE JESTEM WYRODNĄ MATKĄ – tylko dlatego, że zamiast gugać wole napić się kawy! Pamiętam jak na mnie huknął i powiedział, że mam prawo ODPOCZYWAĆ. Rozumiesz? Regularnie leżeć na kanapie. Ale to nie wszytko… Kiedy ja widziałam w sobie matkę (TYLKO matkę) – on wiedział kobietę. Pamiętał, że mam imię! On jeden, nie mówił do mnie ‘a mamusia teraz usiądzie’. Tylko grzmiał, że jestem Aga. I mam o SOBIE pamiętać.

Wiesz po czym poznaje się prawdziwego faceta? Po tym jak traktuje swoją kobietę w połogu. Serio! To jest właśnie ten moment w którym możesz zważyć męskość. Tyle jest samotnych matek, jak myślisz – dlaczego? Bo kiedy pojawia się dziecko Nasz dom zmienia się w statek. Tonący statek. A wiadomo co robią szczury, prawda? Prawdziwy facet to kapitan – to gość, który łapie za ster albo wsadza Cię w szalupę i ciągnie do brzegu. Bezpiecznie!


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂