Mama

Rok temu byłam pewna, że… Moje dziecko będzie dorastało przy styranej życiem matce!

5 czerwca 2018
SONY DSC

Gdybyś rok temu spytała mnie czy fajnie jest być mamą zapewne odpowiedziałabym: TAK! Ze wstydu. Bo wiesz, nie łatwo mówi się o wątpliwościach. Na co mi to wszystko było, mam dość, nie nadaję się na matkę – znasz to? Pewnie, że znasz. Każda matka miewa chwile słabości. Gorsze dni. Tygodnie! Każda ma baby bluesa, a niektóre nawet depresję…

Dwanaście miesięcy temu byłam schizofreniczką: jednego dnia śmiałam się do rozpuku z dziwacznych min (i dźwięków) mojego syna, drugiego zalewałam łzami bo: nie mogłam się wysikać albo zjeść obiadu. Tak, był taki czas, w którym szczytem moich marzeń był ciepły posiłek albo swobodne skorzystanie z toalety. Trzy doby, tyle potrzebował mój syn żeby sprowadzić mnie do parteru. Leżałam i kwiczałam, a niekiedy to się nawet modliłam: o ciszę albo o instynkt (lub trzęsienie ziemi…) Szczerze? Byłam pewna, że moje dziecko będzie dorastało przy… STYRANEJ ŻYCIEM MATCE!

Jeśli miałabym użyć jednego słowa na określenie tego jaką matką byłam w pierwszym półroczu to wybrałabym: przewrażliwiona. Wiesz czemu nie podałam mojemu dziecku smoczka? Bo miałam wrażenie, że tym smoczkiem go ‘zatykam’ (czytaj: nie odpowiadam na potrzeby). W czasie chrzcin zjechałam prababcie za to, że pocałowała Jana w rączkę. Mało tego! Ja przez rok nie wychodziłam sama z  domu. Dasz wiarę? Nawet do sklepu! Do tej głupie biedry, Lidla albo Lewiatana…

Chcesz wiedzieć kiedy moje macierzyństwo stało się łatwiejsze? Z chwilą, w której odpuściłam, czytaj: przestałam śledzić najnowsze doniesienia na temat zdrowej diety tudzież harmonijnego rozwoju. Jak uwierzyłam, że moje dziecko nie umrze od: kiełbaski (tudzież odrobiny soli). I kiedy  zrozumiałam, że niektóre praktyki ( takie jak włączenie bajki) są  po prostu niezbędne. Niezbędne do PRZEŻYCIA.

Wiesz czym jest dla mnie macierzyństwo? Procesem. Sumą przeróżnych zdarzeń. Umiejętnością wybaczania oraz przymykania oka. Małymi (i większymi) błędami. Nietrafioną decyzją. Niespodziewanym sukcesem. Porażką, ale i triumfem. Śmiechem oraz… łzami!


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

zdj