Mama

Położna na wyłączność

20 maja 2020
1C8FA45C-5061-4313-AA1C-D411940D200B

Wczorajsza wizyta u ginekologa uświadomiła mi dwie rzeczy: za dwa i pół miesiąca poznamy  juniora, a po drugie dziewięć miesięcy to strasznie mało kiedy czekasz na drugie (i kolejne) dziecko. Poważka. Moja pierwasza ciąża trwała 10 lat, a ta zaczęła się wczoraj i za chwile skończy. Trzydziesty tydzień to taki moment, w którym ogarniam poród, a dokładnie – położną!

Tak, po raz drugi zdecydowałam się na indywidualną opiekę na czas porodu. Cztery lata temu potrzebowałam położnej do spraw „organizacyjnych”: od momentu podpisania umowy mogłam do niej dzownić o każdej porze dnia i nocy, wiedziałam, że pojawi się ze mną na izbie przyjęć i będzie mnie „doglądać” w czasie hospitalizacji (i rzeczywiście tak było, Pani Grażynka była przy każdym ktg, dzwoniła z bloku porodowego i dopytywała o regularność i długość skurczy, wzięła mnie też na „dodatkowe” badanie, po którym zostałam na porodówce z plakietką „rodząca”). Nie byłam i nie czułam się „anonimową pacjentką”.

Przed pierwszym porodem nie myślałam o takich rzeczach jak: wycieranie spoconego czoła, podawanie wody, masowanie pleców, praca z oddechem i… Doping!

Teraz już wiem… Dziecko to nie bąk – nie wyskakuje z tyłka✌️ Poród to robota conajmniej dla dwóch… KOBIET! Powżka. Nie wierzę, w jakąś potężną i tajemną siłę, która „wypycha”  z Nas dziecko… Bez jaj. Parłam cztery i pół godziny! Tamten poród mógłby się skończyć traumą gdyby nie… Położna!

Dzięki psychicznemu i fizycznemu wsparciu EMPATYCZNEJ i MĄDREJ kobiety wspominam go jednak dobrze. Był trudny, acz humanitarny! Nie było „rzeźni”. Dlatego…

Nie wyobrażam sobie porodu z „pierwszą lepszą” położną, z kimś „kto się trafi”, będzie mnie zostawiał, wychodził, wracał, nie wspierał. Nie chce ryzykować, choć wierzę że są na tym świecie położne, którym się chce i, które CZUJĄ (bez gratyfikacji). Tyle, że ja… 

Nie chce „trafiać” na  dobrą położną. Chce mieć pewność, że Ona tam będzie.  Prawdopodbnie będę rodzić sama –  czytaj bez M (i tu ciekawostka w „moim” szpitalu jest opcja porodu rodzinnego tyle, że partner musi dysponować negatywnym wynikiem testu laboratoryjnego na koronawirusa przeprowadzonym nie później niż 5 dni przed porodem✌️Teoretycznie spoko, ale… Kiedy ja urodzę?! I czy M zdąży wykonać test [i uzyskać wynik] przed ostatnim partym?!😅) i serio, nie chce dodatkowego stresu.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,