Mama

Pierwsze miesiące z high need baby – jak je przetrwać i nie zwariować?

15 lutego 2018
zdj

O tym, że prawdziwe macierzyństwo niewiele ma wspólnego z reklamą pampersa, dowiadujemy się po porodzie, ewentualnie po miesiącu, kiedy Nasze bobo zaczyna czuwać (godzinę, dwie, trzy… pół nocy).  Brak snu, sterta prania, piramida z garów, nieumyte zęby  – tadam! – wjeżdżają zmiany. Mniej więcej wtedy orientujesz się, że na dziecko absolutnie nie da się przygotować… !

Byłam załamana, bo moje macierzyństwo już na starcie okazało się… Horrorem. Płacz, noszenie liczone w godzinach, śniadanie wrzucane w siebie na prędce, brak obiadu, prysznic w okolicach szesnastej. Zmęczenie, którego nie da się z niczym porównać i nawet ciężko je opisać. Dwie godziny snu na dobę. Bezradność. Pierwsze miesiące z moim – wymarzonym dzieckiem – dały mi w kość. Bolało mnie dosłownie wszystko – plecy, ręce, nogi, głowa… Cierpiało ciało i cierpiała psychika.

Czy byłam rozczarowana? Bardzo! Czy chciałam uciec? Ogromnie.

Witaj w świecie hajnida…

Przez pół ciąży wybierałam kocyki i prześcieradełka. Zastanawiałam się, który materiał będzie najprzyjemniejszy dla skóry, oddychający, nie przyciągający kurzu etc. Przez tydzień nie mogłam zdecydować się na łóżko, a przez dwa wybierałam materac, na którym – mój syn prawie nie spał.

Po pierwszych miesiącach z Janem stwierdziłam, że w Internetach powinna pojawić się lista wyprawkowa dla matek hajnida – żadne tam kocyki sryki i bodziaczki. Ludzie! Każda kobita wie, że dziecku trzeba coś na dupę włożyć, no! Ale nie każda zdaję sobie sprawę z tego, że przez kilka tygodni nie będzie miała czasu ugotować zupy.

Zrobiłam ją.

Oto moja subiektywna lista rzeczy, które powinnaś zrobić, przygotować ewentualnie zakupić bez względu na to czy spodziewasz się pierwszego, drugiego czy trzeciego dziecka:

Po pierwsze…

Wyprowadź się z kawalerki. Błagam Cię, nie urządzaj dla Was życia na dwudziestu siedmiu metrach. To zbrodnia. Albo raczej wyrok. Ja tak zrobiłam… I cholernie żałowała. Mojego syna budziło ABSOLUTNIE wszystko: spłuczka w toalecie, stuknięcie sztućcem o talerz, odkręcenie kranu, kichnięcie, szeleszcząca reklamówka. Kiedy Jan spał baliśmy się oddychać 🙂

Po drugie…

Kup chustę i zawiń w nią swoje dziecko w pierwszych dobach życia! Mój syn musiał być w ruchu. Nie, nie miałam chusty i  nosiłam Jana na rękach. Całymi dniami. 🙂 Jeśli chcesz wiedzieć, kiedy gotowałam tudzież sprzątałam to odpowiedź brzmi – nigdy. Pranie ogarniał M, a obiad dostarczał Nam Chińczyk ewentualnie teściowa. Gdy mój syn skończył pół roku wsadziłam go w nosidło, którego… nie polubił. Nie znosił motania, krępowania ruchów, spowijania – hajnidy tak mają. Dlatego trzeba działać od razu ( w sensie po porodzie).

Po trzecie…

Mrożonki! Przygotuj się na najgorsze. Jeśli nie chcesz być na łasce (tudzież niełasce 😀 ) teściowej to gotuj i zamrażaj: ogórkową, pomidorową ewentualnie rosół w dziesięciolitrowym wiadrze. Naprawdę! W drugiej ciąży wypełnię zamrażalnik po brzegi!

Po czwarte…

Polub kosmetyki 2 w 1 ewentualnie 3 w 1 i… Suchy szampon. Chyba nie muszę Ci tego tłumaczyć, prawda?

I po piąte…

Kup termos. Ten pomysł sprzedała mi czytelniczka Ania – Aniu nie wiem czy żartowałaś czy mówiłaś całkiem serio, ale ja ten termos kupiłam. I dzięki niemu pije ciepłą kawę tudzież herbatę! Tyle wygrać… 😀

Życie z hajnidem nie jest łatwe! Tym bardziej, że wszyscy dookoła będą Ci mówić, że 1) rozpieściłaś 2) przyzwyczaiłaś do noszenia 3) nie masz pokarmu (więc młode płacze) a nawet 4) źle odczytujesz potrzeby… . No cóż – musisz się na to uodpornić. Im wcześniej, tym lepiej! I absolutnie nie czuj się winna. Nie daj się zgnębić wyrzutom sumienia. I pamiętaj, masz prawo do smutku, a nawet do łez (wcale nie z radości). Tylko pomyśl – matka ‘standardowego’ niemowlęcia, ma dość średnio kilka razy dziennie ( a przeważnie mniej nosi, karmi i zabawia). Wyluzuj, możesz się wkurzać i myśleć o ucieczce. Ja myślałam.

No i najważniejsze: PRZETRWASZ!

I mówię to ja

Matka Hajnida 🙂

 


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

  • EwkaJJ

    Piłka do fitnessu do listy obowiązkowych!!! Mój syn usypiał do godzinie karmienia z moimi przysiadami. Bujanie na boki go drażni. Tylko „góra, dół”. Piłka do fitnessu u nas pozwala odpocząć piekącym z bólu mięśniom a dziecku w końcu zasnąć. Polecam 🙂

    • Moglie

      Racja! Dobrze, że uzupełniłaś 🙂