Mama

Pierwsze chwile z dzieckiem czyli o tym czego BAŁAM SIĘ najbardziej!

9 maja 2018
SONY DSC

Gdybym mogła cofnąć czas i jeszcze raz podelektować się nowo narodzonym Janem to NIGDY BYM TEGO NIE ZROBIŁA! Serio. Nie jestem mamą, która z rozrzewnieniem wspomina pierwsze wspólne chwile, a nawet dnie i tygodnie. Dla mnie to był jeden wielki chaos. Wybuchowa mieszanka strachu, niepewności i stresu…

W pierwszych dobach z Janem bałam się wielu rzeczy, na przykład tego, że: moje dziecko nagle przestanie oddychać. Możesz mi wierzyć bądź nie, ale… Po porodzie nie spałam przez trzy doby tylko dlatego, że KONTROLOWAŁAM ODDECH.

Jedna z największych traum? Karmienie! Niby naturalne, a jednak CHOLERNIE stresujące. Po pierwsze nie bardzo umiałam przystawić (karmienie ćwiczyłam na lalce: plastikowej, nieruchomej i sztywne, a Jan OKRUTNIE się wiercił), po drugie bałam się o laktacje. Nie rodziłam przez cięcie, nie podawano mi hektolitrów oksytocyny ani zastrzyków z dolarganu.  Cały poród przebiegał w miarę naturalnie. Zaliczyłam kontakt skóra do skóry i dwugodzinne kangurowanie, a mimo to… Martwiłam się o mleko, a dokładnie to jego brak. Czemu? Po pierwsze przybił mnie fizjologiczny spadek wagi (serio!), po drugie (ważniejsze) mój syn po karmieniach płakał (a najedzona dzidzia powinna przecież spać…). Szalałam z laktatorem, w nocy włączałam budzik żeby nie przeoczyć karmienia i nie podawałam smoczka. Chciałam kupować wagę! Świrowałam na maxa i tak, któregoś wieczoru podałam modyfikowane mleko (rozumiesz, żeby nie zagłodzić…). Ale Jan go nie chciał! Bo był NAJEDZONY.

Czy moje dziecko kiedyś mnie pokocha? To pytanie zadawałam sobie mniej więcej przez miesiąc. Jeśli myślisz, że ANI RAZU nie wyzwałam mojego męża na pomoc to jesteś w błędzie! Nie raz (i nie dwa) dzwoniłam do M i błagałam (tak, błagałam) żeby wrócił wcześniej z pracy bo nie byłam w stanie uspokoić Jana, który (ku mojemu zdziwieniu) wyciszał się w ramionach taty! Tak, jestem żywym dowodem na to, że: spanikowana i zestresowana matka równa się… Niespokojne dziecko.

Jest taka jednak rzecz, której nigdy nie powiem świeżo upieczonej mamie, tfu! żadnej ciężarnej (takiej po raz pierwszy). Nigdy, żadna kobieta nie usłyszy ode mnie, że POKOCHA SWOJE DZIECKO OD RAZU (z pierwszym krzykiem). O ezu jak ja bym chciała, żeby tak było. To znaczy: ja nie twierdzę, że nigdy tak nie jest! Takie rzeczy pewnie się zdarzają (tak samo jak dzieci, które przesypiają noce), ale mnie niestety ominęło. Kiedy położna położyła mi Jana na klacie wiedziałam, że jest mój i czułam się za niego odpowiedzialna, ale… Nie zalała mnie fala czułości!

Drugie dziecko? Nie żartuj! To niesamowite jak człowiek się zmienia (a raczej jak zmieniają się jego myśli) po urodzeniu dziecka. Trzy lata temu planowałam trójkę. A potem drobiłam się pierwszego i stwierdziłam, że będzie JEDYNAKIEM! Tak, osiemnaście miesięcy temu NIKT (absolutnie nikt) nie przekonałby mnie do DRUGIEGO DZIECKA.

Cóż wystarczyło poczekać (no i oczywiście – wyspać), żeby – tadam – zmienić zdanie! Nigdy nie mów nigdy, bo po pierwsze nie wiesz co przyniesie Ci los (ewentualnie bocian), a po drugie kiedy znajomi zasypią Cię zdjęciami noworodków to całkiem możliwe, że… Zmiękniesz!

Na koniec pragnę Ci powiedzieć, że te wszystkie nieprzespane (tudzież przepłakane) noce NAPRAWDĘ kiedyś się kończą. Któregoś dnia zamiast walczyć po prostu wstajesz i zaczynasz dzień, w sensie: spokojnie oddychasz, planujesz i marzysz. Zaczynasz panować nad strachem. Godzisz się z rzeczywistością, a nawet zaczynasz ją lubić. W końcu zauważasz, że Twoje życie zmieniło się… NA LEPSZE!


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

zdj