Mama

O tym czego nauczyło mnie życie z Janem

24 lutego 2019
SONY DSC

Niezwykle łatwo pisać mi o tym co w macierzyństwie trudne. Być może dlatego, że ‚stanie się matką’, taką z krwi i kości, a nie przez sam fakt urodzenia dziecka – było dla mnie ciężkie. Codziennie przez dwanaście miesięcy walczyłam. Wstanie z łóżka po skarnie nieprzespanej nocy było dla mnie wyzwaniem! Noszenie Jaśkowego ciałka piętnastą godzinę z rzędu było po prostu i zwyczajnie dramatem. Ja wiem, że są kobiety, które prawdopodobnie nie zrozumieją. No bo jak to? Nie mogłaś odłożyć? Wiem, bo nie raz takie zdania słyszałam. Nawet od mamy… Ale ja tych kobiet nie winie, bo one po prostu nie wiedzą. Nie doświadczyły życia z ‚wysoko wrażliwym dzieckiem’. Dzieckiem, które domaga się kontaktu. Dzieckiem, które boi się (tak boi!) głośnych i muli kolorowych zabawek. Dzieckiem, które wybudza się kiedy rodzic kichnie, albo nawet piernie. Serio. Było ciężko i było wyczerpująco, momentami nieznośnie. Jednak dzisiaj chce Wam powiedzieć o tym, czego NAUCZYŁO mnie życie z Janem i na jakie sprawy otworzyło oczy…

W życiu są ważne relacje

Nie jestem duszą towarzystwa, to znaczy dobrze się czuję w niewielkim gronie znajomych, jednak tłum nieznanych ludzi po prostu mnie przeraża. Wole zamknąć się w domu, niż narażać na stres ‚rozmów o pogodzie’. Tak naprawdę do życia wystarcza mi mąż i… najbliższa rodzina. Jednak! Odkąd jestem mamą zdałam sobie sprawę z tego, że bardzo ważne są przyjaźnie, a nawet ‚przelotne’ znajomości. Dlaczego? Bo w ten sposób budujesz sobie ‚wioskę’ czyli bazę osób, która Cie wspiera.

Zdrowie ponad wszystko

Byłam kiedyś świadkiem filozoficznej rozmowy dwóch studentów. Zastanawiali się czy życzenie komuś zdrowia i szczęścia jednocześnie ma w ogóle sens. Bo skoro życzysz komuś szczęścia to tak jakbyś życzył mu zdrowia. W sensie: jeśli masz szczęście to nie zachorujesz. Proste, prawda? 😀 Ale do rzeczy. Wszyscy wiemy, że zdrowie to priorytet. Teoretycznie. Bo praktycznie wygląda to tak, że dzień zaczynamy od kawy, a badania profilaktyczne robimy… raz na dziesięć lat! No właśnie…

Dwa tygodnie temu rzygałam jak kto z powodu przeziębienia, a moje dziecko ryczało z przerażenia bo pierwszy raz w życiu widziało matkę w takim ‚niewyjściowym’ stanie. Kuźwa! Moje dziecko płakało bo po prostu i zwyczajnie się bało. O mnie. Kumacie to? Nie chce sobie wyobrażać przez co przechodzą dzieci śmiertelnie chorych rodziców. I nawet nie chce myśleć co czują takie matki. Serio.

To niesamowite jak macierzyństwo zmieniło sposób w jaki postrzegam własną śmierć i chorobę. Kiedy nie miałam dziecka widziałam przede wszystkim SWOJE cierpienie. TO ja będę chorować. To mi będzie źle. Dzisiaj widzę dziecko, które potrzebuje zdrowej i życiowo ogarniętej mamy.

Asertywność to… cholernie ważna cecha

Nie oszukujmy się – ludzie bywają podli. Wiecie o czym mówię? O tych wszystkich kobietach w zaawansowanej ciąży stojących w kolejkach, autobusach, tramwajach, poczekalniach i o matkach z maleńkimi i trochę większymi dziećmi z pierdylionem bagaży i w akompaniamencie krzyków… Powiem tak: chyba nigdy nie umiałam zawalczyć o swoje. Serio. Nie byłam asertywna. Wiecie, kiedy mój mąż słyszy odmowę (w sensie: najbliższy termin będzie za dwa lata!) to po prostu i zwyczajnie… męczy. ‚A może by jednak, a niech Pani spojrzy, ale ja muszę…”, a wiecie co robię ja? Odkładam słuchawkę. A raczej odkładałam bo jako mama muszę się czasami przemóc. Nie ma, że się wstydzę albo że kogoś urażę (więc na wszelki wypadek lepiej się zgodzę). Jeśli czyjaś decyzja (albo jej brak) może zaszkodzić dziecku (mojemu dziecku) to ja muszę tą decyzję podważyć albo ją wyegzekwować. Kropka.

Szczęście leży na drodze

To dość przewrotne bo jak wiecie, macierzyństwo daje mi w kość… Jednak! To właśnie dzięki niemu odkrywam ile radości daje: spacer po lesie, rzucanie kamieniami, skakanie po kałużach i taplanie się w błocie. SERIO!  Jakkolwiek głupio i infantylnie to zabrzmi to… takie rzeczy AUTENTYCZNIE dają mi frajdę. Wiecie, obcowanie z dzieckiem daje Nam – cudowną i niepowtarzalną szansę na… powrót do przeszłości.

A teraz kolej na Was! Czego nauczyło Was macierzyństwo? Na jakie kwestie pozwoliło spojrzeć inaczej? Śmiało, dzielcie się tym w komentarzu 🙂


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,