Mama

Nie ważne jaką metodę wychowawczą wybierzesz, grunt żeby Twoje dziecko nauczyło się TYCH rzeczy

5 lutego 2018
zdj

Przechodzę obok gimnazjum. Obok mnie wyrasta grupka chłopców. Biegną w bluzach i cieniutkich swetrach, a pikowany skafander niosą pod pachą. Przy minus pięciu. I wietrze…

Plac zabaw. Ja, mój syn i trzech nastoletnich chłopców. Kiedy huśtam się z Janem oni grają w piłkę, która nagle przelatuje mi nad głową! Kiedy zwracam im uwagę – odwracają głowy i jak bestie rzucają się na jeździk. Szarpią, kopią i puszczają ze zjeżdżalni. Wychodzę.

Przystanek autobusowy. Dwóch licealistów wymienia się spostrzeżeniami na temat przechodzącego obok księdza: zobacz jaki cwel w sukience.

Jestem mamą. Mój syn stawia pierwsze kroki i zaczyna mówić. Któregoś dnia dorośnie i ja ze wszystkich sił pragnę, żeby nie był jak tamci chłopcy…

Nie chcę żeby trząsł się z zimna z obawy przed odrzuceniem i podążał ślepo za samozwańczym liderem. Najbardziej na świecie pragnę żeby nie bał się wygłaszać swoich racji i zawsze, ale to ZAWSZE walczył o swoje. Jan nie musi być twardy w ten stereotypowy sposób. Może płakać, mieć gorszy dzień i potrzebować miłości. Ale nigdy, przenigdy! nie może się poddać! W tym znaczeniu nie może być słaby. Synku jeśli coś Ci się nie uda, no nie wyjdzie Ci za pierwszym razem – spróbuj  ponownie! I powtarzaj, POWTARZAJ tą próbę do skutku.

Muszę nauczyć moje dziecko szacunku – do siebie, do sąsiadki, do kolegów z klasy, do cudzego mienia. Bo jeśli nie my – rodzice – to kto? Przedszkole? A może podstawówka? Pewne rzezy wynosi się z domu. To my budujemy w Naszych dzieciach bazę. To my wzmacniamy ich kręgosłup, w sensie ten moralny.

Gdybyś miała wybrać jedną, jedyną rzecz w którą wyposażysz swoje dziecko zanim wyjdzie z domu to co byś wybrała? Nigdy nie kończące się kieszonkowe? A może sięgnęłabyś po jakąś umiejętność?

Ja stawiam na miłość, taką do samego siebie. Stań przed lustrem –  czujesz, że jesteś dobra? Zasługujesz na miłość, dobrą pracę i przyjaciół? Czy ANI RAZU nie zdarzyło Ci się myśleć, że jesteś: za słaba, za gruba, za chuda, za brzydka ewentualnie za głupia?

Codziennie spotykam ludzi, którzy uprzykrzają życie innym. Trują ich swoimi kompleksami – obarczają winą, zasypują prośbami, marudzą, obgadują, zazdroszczą. Robią to, bo nie kochają życia i nie szanują siebie. Są wiecznie niezadowoleni i złośliwi! Pełni lęki. Smutni, tylko przywdziewają maski… A ja pragnę dla Jasiula szczęścia!

Od miesiąca czytam poradniki, to znaczy czytałam je już wcześniej, ale od miesiąca jakby intensywniej (w sensie więcej niż pół strony dziennie:D). I wiesz co wywnioskowałam? Nie ma jednej słusznej drogi! Coś takiego jak metoda wychowawcza nie istnieje! Za to przykład, owszem. Bo dziecko to Nasza kopia, takie nasze lustro. Codziennie przeglądam się w Janie – widzę jak na niego wpływam. Wystarczy, że się wkurzę, wrzasnę czy jakoś tam inaczej skrzywię i JAN ROBI SIĘ ZMIERZŁY! Dzieci kopiują nasze gesty, słowa i reakcje. A potem przyjmują je za własne. Nie wierzysz? Spójrz w lustro, a zobaczysz pewnie swoją mamę.

Dlatego codziennie się staram.

Być lepsza.

Dla siebie i dla moich bliskich.

Dla przyjaciół i dla obcych.

Żeby widział i przyjął za swoje.

Powielał.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

 

 

 

 

 

  • EwkaJJ

    Cała prawda… u nas moja frustracja, brak przespanych chociaż trzech godzin jednym ciągiem od pięciu miesięcy, powodują że mimo mojego przyklejonego uśmiechu do twarzy, mój Janek do tych śmiejących się całymo dniami nie należy. Do tego jestem straszek. Boję się o wszystko. O niego przez 100% czasu. Czy dobrze się rozwija, czy wszystko z nim ok, czy jest szczęliwy, czy nie spieprzyłam mu już życia w jakiś sposób. I mimo że mam przy nim uśmiech prawie cały czas, to on i tak boi się wszystkiego-dokładnie jak ja…

    • Moglie

      Wiesz, że ja też cały czas boję się o to, że jakieś moje lęki/strachy/kompleksy „przeniosę” na syna (też Janka!)?