Mama

Nie ma to jak zero jedynkowy świat, w którym albo jesteś fleją albo wymalowaną pindą, nienadającą się na matkę

24 maja 2019
IMG_9195

Zagraniczna instagramerka wstawia na profil zdjęcia. Na pierwszym trzyma kieliszek wypełniony trunkiem, na drugim noworodka. Ma umalowaną twarz. Część kobiet się oburza, część zaczyna jej bronić. Nie dziwi mnie to. Macierzyństwo nie jest prywatną sprawą. To sfera publiczna. Razi mnie jednak skrajność. Dwa wrogie obozy obrzucające się błotem. Zero jedynkowy świat. I generalizacja.

Polski portal plotkarski publikuje artykuł na temat gówno burzy pod wyżej wspominanymi zdjęciami. Lewina komentarzy. I tu pozwolę sobie na cytat:

‚Całą ciążę chodziłam w butach na obcasie minimum 9 centymetrów. Na cięcie cesarskie zjawiłam się również w butach 10 cm i pełnym makijażu, a rano (poród był planowany na 12) kręciłam sobie piękne loki. Zero depresji, waga spada jak szalona, chociaż nie ćwiczę. Moje dziecko rozwija się nader dobrze – mając dwa miesiące już chwyta zabawki i wypowiada pierwsze głoski ‚ma’;’gu’;’ge’;’na’. Wniosek: dbając o siebie nie musisz zaniedbywać dziecka. – informuję Nas Enna.

Droga Enno, podziwiam Ciebie i Twoje dziesięcio centymetrowych obcasy, które… uchroniły Cię przed depresją!

Po urodzeniu córeczki, dwa dni później funkcjonowałam normalnie, byłam z nią od początku sama i jakoś mimo, że była zima i na początku nie wychodziłam z domu – codziennie rano brałam prysznic, myłam włosy, robiłam lekki makijaż. I tak jest od 4 lat nieprzerwanie mam czas dla siebie i córeczki. Tylko nieudolne kobiety zazdroszczą i wypisują głupoty. Traktują najpierw ciążą jak chorobę, a później bycie mamą.” – informuję gość, a raczej… gościówa.

No tak, ciąża to nie choroba – nawet jeśli rzygasz, zmagasz się z cukrzycą ewentualnie plamisz. Wiecie co jest gorsze od hejtu? Generalizacja. Mnie się udało, Tobie też powinno! Nie wyszło? No cóż, jesteś nieudolna…

Nie mam pojęcia skąd w ludziach przekonanie, że wszyscy mamy tak samo. Jedziemy na tym samym wózku, po tej samej drodze, w tym samym kierunku.

Serio, nie pojmuję jak można nie zauważać niuansów, ba! kolosalnych różnic między temperamentem dziecka, okolicznościami, kontekstem, no cholera – wszystkim. Hej! niektóre dzieci miewają kolki, bolesne ząbkowanie, nietolerancję laktozy. Nie akceptują bujaczków i nie lubią smoczków. Są… nieodkładalne.

Nie ma to jak zero jedynkowy świat, w którym albo jesteś fleją albo wymalowaną pindą, nienadającą się na matkę.

Ale wiecie co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? To, że te wszystkie ‚oceny’ pojawiają się dokładnie wtedy, gdy rodzimy dzieci. Twoje trampki nie są interesujące dopóki. Nie pchasz w nich wózka. Dopiero z nosidełkiem, stajemy się atrakcją. Obiektem do skrytykowania. Oceny.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

 

 

 

 

 

 

 

 

.