Mama

NIE MA, NO NIE MA ZADANIA BARDZIEJ ODPOWIEDZIALNEGO!

5 kwietnia 2017
spacer

Ten post muszę zacząć od NIESTETY. Bo niestety wciąż się nie docenia pracy kobiet – tych zamkniętych w domu. Wciąż się nie docenia pracy matek! Jedni, wyzywają Nas od leni. Drudzy, od frustratek. Bo wiadomo, jak kobieta jest zamknięta w domu to na pewno… Leży. Jak nie pachnie, to ogląda. A frustratka? Sama powiedz, kto by załamany nie był! Matka jawi się w kompleksach, nie umyta i nie uczesana.

spacer

A teraz walnę się w pierś i zrobię rachunek sumienia.

Spojrzę sobie w oczy. No i sprawdzę. Sprawdzę czy naprawdę jestem zaniedbana! Tylko widzisz, tu nie chodzi wcale o hybrydę, tej od dawna nie mam. Tu nie chodzi nawet o maskarę. Czy o puder, tylko… O stan DUCHA! No i o tą wiarę, wiarę w siebie. Czy przed lustrem umiem stanąć i się wyprostować, czy się wolę zgarbić?

Będę z Tobą szczera – nieustanie pielęgnuje w sobie pewną zdolność. Zdolność (samo)uwłaczania. Regularnie staram się zwymyślać, trochę po obrażać. Jestem tak niewdzięczna, że aż szkoda gadać! No naprawdę lubię się obwiniać. Zawsze, wszystko mogłam zrobić LEPIEJ – lepiej ugotować czy pozmywać gary. Efektywniej mogłam się pobawić z synem. I ululać mogłam lepiej. I rozbawić!

Znasz to? Powiedz mi, że znasz. Że nie jestem w tym bagienku sama!

Jaś

Jasiek upodobał sobie pewną czynność. Jest nią – PRZEKRĘCANIE. Kładę go na plecki, a on robi hyc i jest na brzuchu. No i super! Tylko wymień mu pieluchę, kiedy te obroty robi… Mąż się za to zabrał, kiedy wrócił z pracy. I dość szybko spytał:

Jak Ty to robisz?  

No właśnie! Jak  ja  to  robię? Jak,  do  ciężkiej  anieli daję  sobie  radę?! Bo nie wiem jak Ty, ale ja ręce mam dwie. Tylko dwie. I mam jedną głowę. Tą na której staje, każdego dnia.

Matka nie jest leniem, nie jest też frustratką. Matka – choć schowana w domu – jest zapracowana. Ona biega, ciągle biega… I w tym biegu trochę się zatraca, zapomina. A, że czasem się pogubi – kurczę to się zdarza! Nawet Tej co dzieci nie ma. Nie w tą stronę pójdzie, nie tą ręką sięgnie. Bywa, tak po prostu bywa. Problem Matki leży w jej ocenie i… w niedocenianiu! Matka własnej pracy nie docenia, nie docenia wkładu!

Urodziłaś dziecko i to pretenduje Cię do miana super bohatera. Serio! Należą Ci się za to kwiaty – nie co rok i nawet nie co miesiąc. CODZIENNIE! Dzień w dzień Twój mąż/partner powinien uzupełniać flakon. Mało tego, Ty to dziecko WYCHOWUJESZ. Ty realizujesz projekt! I to projekt życia – masz pod swoim dachem gąbkę i ta gąbka chłonie. Ten maluszek ma nie tylko przeżyć – on ma wyjść na ludzi.

Nie ma,

no nie ma zadania

bardziej

ODPOWIEDZIALNEGO.

spacer