Mama

Myśli niepopularne, wstydliwe, niechciane

19 lutego 2019
SONY DSC

Dzisiaj przychodzę do Was z tekstem na temat myśli, które pojawiają się w Naszej głowie w pierwszych miesiącach macierzyństwa. Myśli niepopularne, wstydliwe, niechciane. Takie, o których się nie mówi, którymi się nie chwali i które chce się po prostu i zwyczajnie wyrzucić…

Nie kocham swojego dziecka

Serio, takie myśli pojawiają się w pierwszych dobach, a nawet tygodniach macierzyństwa. Są straszne, dezorientujące. No bo jak to? Nie kocham dziecka?! Swojego?! Co ze mnie za człowiek… ‚Ładny, ale obcy’, tyle i aż tyle pomyślałam o Janie kiedy się urodził. A potem przez kolejne dni tuliłam go i głaskałam w nadziei, że coś drgnie. Nosiłam, przewijałam, myłam i karmiłam, a potem… Podniósł głowę i przewrócił się na plecki. Zaczął gugać, siadać, chodzić. Zaczął być mój. Kochany.

Nie potrafię się nim zająć

Przez dziewięć miesięcy ciąży słuchałam o instynkcie, który rzekomo ‚podpowiada’ i do dzisiaj zachodzę w piętkę komu i co. Nie wiem jak Ty, ale ja nie wierzę w instynkt. Bo to nie jest tak, że człowiek ‚wie’ . Człowiek musi się nauczyć. Musi tego dziecka doświadczyć. Miliony razy je przebrać. Miliony nakarmić ewentualnie uśpić. I potem rzeczywiście – nabiera wprawy i pewne rzeczy robi ‚intuicyjnie’, ale… to nie jest nam dane. Że niby z góry?! Serio?

To nie dla mnie

Powiem tak, macierzyństwo dało mi w kość, ba! ono mnie rozczarowało. Szczerze? Męczyłam się. Po prostu i zwyczajnie wyłam. Nie wiem, być może przez poprzeczkę, którą powiesiłam mniej więcej pod sufitem, a nie oszukujmy się mam – sto pięćdziesiąt dziewięć centymetrów wzrostu, heloł! Kolokwialnie mówiąc, zajechałam się. Po kilku tygodniach macierzyństwa wyglądałam (i czułam się) jak koń po zoraniu ugoru. Rozumiecie, było ze mną kiepsko. I tak, to był taki moment, w którym zadawałam sobie pytanie czy to rzeczywiście dla mnie, czy nie zaszła tu jakaś pomyłka…

Musimy się… rozwieść

Szczerze? Nie znam pary, która po narodzinach dziecka nie przeszłaby kryzysu. Faceci wracają do pracy (czytaj względnie normalnego życia), a my zostajemy w domu. Nasz świat to pampersy, kaszki, buteleczki… Nawet mega zaangażowany tata nie jest w stanie skumać jak psychicznie zryta jest kobieta po ‚urlopie’ macierzyńskim. Serio. To trzeba po prostu przeżyć. I wtedy rzeczywiście jest się w stanie zrozumieć dlaczego pięcio minutowe spóźnienie lub brak jogurtu urasta do rangi problemu… PROBLEMU!


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,