Mama

Moje dziecko płacze

18 grudnia 2017
SONY DSC

Zdrowe niemowlę może płakać w ciągu dnia od 30 minut do nawet trzech godzin – zgadzasz się? Taką tezę postawił pewien portal i wywołał tym zdaniem lawinę…

Absolutnie ŻADNE dziecko, a niemowlę to już w szczególności nie może płakać TYLE czasu! Wiem co mówię – jestem mamą czteromiesięcznego chłopca – mój syn przez CAŁE SWOJE ŻYCIE nie przepłakał NAWET dwudziestu minut. Tak więc, dziecko które płaczę non stop dwie lub trzy godziny MUSI być chore ewentualnie matka nie umie odczytać jego potrzeb… – zgadzasz się z tą Panią?

Ja nie.

Chciałam napisać tekst o high need baby, bo to chyba pierwsze co przyszło mi na myśl kiedy przeczytałam, że teza o płaczących dzieciach jest bzdurna. Kobieto, uwierz mi – niektóre dzieci PŁACZĄ. No dobra, żartowałam – wszystkie dzieci płaczą. Gdzieś pod koniec tego tekstu pisałam, że jedne robią to rzadko, drugie trochę częściej, a trzecie nie przestają wcale. Być może jesteś posiadaczką tego pierwszego, moje gratulacje. Ja mam to trzecie i dlatego miało być o HNB.

Ale nie będzie, bo ten komentarz uświadomił mi coś jeszcze. Te kilka zdań może spieprzyć komuś humor. Na bardzo, bardzo długo…

Te wszystkie brednie o instynkcie, te wszystkie gadki o tym, że kobieta (w sensie matka) po dwóch dobach potrafi potrzebę dziecka rozpoznać po melodii płaczu – mają się nijak do rzeczywistości. Nie wiem, MOŻE jakiś niewielki procent, rzeczywiście tak ma? Ale ja nie miałam. W pierwszych tygodniach nie wiedziałam, ba! Ja nie miałam zielonego pojęcia czy płacz Jaśka oznacza mokrą pieluchę, głód czy może jednak senność. Tym bardziej, że mój syn płakał nawet wtedy gdy tą mokrą pieluchę zastąpiła sucha, a pierś była opróżniona. Jan wybudzał się z drzemki z płaczem i chyba zawsze płakał przed zaśnięciem. Nie zaliczał się do niemowląt, które bawią się własną skarpetką i ochoczo przyglądają się karuzeli. To JA musiałam być blisko, a nie jakieś tam grzechotki.

Wracając do tego spieprzonego humoru…

Matka, której dziecko naprawdę DUŻO płacze desperacko wręcz szuka pomocy. A, że jest matką dwudziestego pierwszego wieku  to tej pomocy szuka również w Internecie (oczywiście po uprzednim skonsultowaniu się z lekarzem tudzież położną). I na co trafia? Na taki właśnie komentarz! I czyta, że dziecko Basi NIGDY nie płacze, bo Basia jest znakomitą mamą i umie rozszyfrować płacz swojego dziecka – wystarczy, że młode zakwili a ona już wie czy ma lecieć z wywalonym cycem tudzież pełną butlą czy może szykować pieluchę.

I żeby ta Basia na tym wychwalaniu swojego instynktu skończyła. Ale nie! Ona musi generalizować. Musi napisać, że ten 30 minutowy tudzież 3 godzinny płacz to wierutna bzdura, że to NIEMOŻLIWE! A jeśli już się taki fenomen zdarza, to z pewnością zawiniła matka.

Uwierz mi – kiedy Jan wył jak syrena, ba! jak kolumna cała ambulansów to ja nie robiłam nic innego oprócz główkowania. O CO CHODZI?! O CO KURDE CHODZI?! Pielucha? Nie, no przecież sucha! Głód?! Nie, no przecież cyckał! Sen?! Przed chwilą wstał! Ogarniała mnie rozpacz i to nie czasami, bo czasami to mnie NIE OGARNIAŁA.

O i teraz trafiam na komentarz BASI – tej cudownej, której dziecko nigdy nie płacze. Basia, podsumowuje mnie jednym zdaniem. Mówi, że jestem zła i właśnie spieprzyła mi humor. Dziękuje Basiu. Właśnie tego było mi trzeba.

Kolejnego kopa.

Moje pytanie brzmi – dlaczego? Dlaczego zamiast się wspierać, dodawać  wzajemnie otuchy i być dla siebie ostoją, walimy się obuchem w cycki? O co chodzi?! Czy patrzenie dalej rzeczywiście aż tak boli? Nosz kurde! Wyjdźmy od czasu do czasu poza własne podwórka. Rozejrzyjmy się. Bo to naprawdę nie jest tak, że trawa, która u Nas tryska zielenią wszędzie jest zielona.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂