Mama

Mój syn zasypiał na rękach do dwudziestego miesiąca życia

27 czerwca 2018
993C479A-7B1F-470F-9A8D-ACC0715A45D2

Tak, wiem – mam jedno dziecko (w dodatku małe) więc co ja tam mogę wiedzieć o wychowaniu. Wiadomo, że nic. Jednak jest taka rzecz, w której jestem ekspertem. Serio!  Usypianie…

Kiedy ktoś pyta czy Jan był trudnym niemowlęciem mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony był: nie bawił się własną skarpetą, olewał grzechotki, nie interesowały go karuzelki, płakał w bujaczku, nie tolerował pasów (czytaj fotelika), nie lubił wózka, miał problem z zasypianiem. Z drugiej strony nie wiem czym są kolki, bolesne ząbkowanie czy alergie, ba! ja nawet nie wiem czym jest przeziębienie tudzież porządny katar. Mój syn był (i jest) okazem zdrowia, jednak… Był (i jest) wymagający (wrażliwy i domagający się bliskości).

Czasem śmieje się, że faza lęku separacyjnego zaczęła się u Jana w chwili porodu, bo jeśli mam być z Wami szczera to nie pamiętam dnia, w którym Jan leżałby SPOKOJNIE na macie, kiedy ja robiłam siku. Serio! Ale… Obieranie ziemniaków czy skrobanie marchewki z dzieckiem przerzuconym przez ramię jest o wiele mniej męczące od… USYPIANIA!

Mój syn zasypiał na rękach do DWUDZIESTEGO MIESIĄCA ŻYCIA. Jeśli myślisz, że noszenie pięciu kilogramów dziecka jest „ciężkie” to wyobraź sobie co czuje kobieta, która ciśnie przysiady z dziesięciokilowym SZKRABEM! Uff, namęczyłam się, a przy okazji… NASŁUCHAŁAM!

Ale jak to?! Roczne dziecko? Na rękach?! Daj spokój! Połóż go do łóżeczka! Jeśli mam być z Wami szczera to niewiele osób rozumiało fakt, że moje dziecko inaczej po prostu nie zaśnie. Serio, ludzie tego nie kumali. Wmawiali mi, że: przyzwyczaiłam. A skoro przyzwyczaiłam, to teraz mam za swoje…

No cóż, prawda jest inna. Moje dziecko potrzebowało bliskości i ja mu tę bliskość dałam.  I tak, po dwudziestu trzech wspólnych miesiącach wiem to na pewno. Skąd? A no stąd, że pewnego dnia (a właściwie to wieczoru) mój syn sklecił piękne, trzy wyrazowe zdanie: do łóżeczka spać. Możesz mi wierzyć bądź nie, ale od tamtej pory mój syn zasypia w łóżku. Oczywiście nie sam tylko przy mnie (i bajce) ale bez noszenia. I co, minęło? MINĘŁO. SAMO!

Czasem wydaje mi się, że brak nam cierpliwości. Ale wiesz, nie takiej na co dzień (w sensie: o żesz k…a znowu rozsypało mąkę!). Nie, nie.  My, nie potrafimy cierpliwie czekać. Na pierwszy krok, słowo, zdanie. Na pierwszą przespaną noc! Czasem nie potrafimy odpuścić. Dajemy ponieść się presji na szybkie odpieluchowanie czy w pełni samodzielne jedzenie. Wciąż się boimy, że coś nam umknie, czegoś nie dopilnujemy. A prawda jest taka, że tysiące rzeczy dzieją się z automatu. Bo są wynikiem ‘zaprogramowania’, kodu DNA czy splotu neuronów. I my ten fakt powinnyśmy zaakceptować.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

zdj