Mama

Mój mąż mnie nie rozumie

19 stycznia 2018

Od pewnego czasu w Naszym domu wałkowany jest temat drugiego dziecka. No dobra, wałkowany to może za dużo powiedziane, po prostu od czasu do taki temat się pojawia. Najczęściej wyciąga go mój mąż – wcale nie ja. Mati zasypuje mnie argumentami ZA, a ja – no cóż – konsekwentnie je obalam (Mati: będą się razem bawić! Ja: Albo się pozabijają… ). Twierdze, że kieruję mną rozsądek, ale dla M to – tadam – PESYMIZM. No cóż, mój mąż mnie (chyba) nie rozumie…

Ba! Jestem (prawie) pewna, że Twój Ciebie również! No chyba, że opiekujecie się dzieckiem fifty/fifty – w sensie Ty ogarniasz młode tylko do szesnastej ewentualnie zajmujecie się nim rotacyjnie…

Mój maż w drodze wyjątku wstaje ode mnie wcześniej i również w drodze wyjątku przygotowuje dla młodego śniadanie – generalnie robię to ja. Dzień w dzień. Tydzień w tydzień. No i oczywiście miesiąc w miesiąc. I generalnie jest tak, że poza tym śniadaniem dla Jaśka ogarniam jeszcze drugie – dla męża, bo tak się składa, że preferencje mają odmienne. Kiedy M szykuje się do pracy – ja ogarniam obiad i tu opcji jest kilka: z młodym przerzuconym przez ramię, uczepionym kolana ewentualnie posadzonym na kuchennym blacie.

Kiedy M znika na daj Boziu osiem, a nie dziesięć godzin – wycieram smarki, zmieniam pieluchy, dmucham na kolana ewentualnie łokcie, nosze, karmie, usypiam. Wychodzę na spacer, bawię się klockami. Udaję Indianina, kota, psa ewentualnie marchewkę. Śpiewam i tańczę. Robie przedstawienia. Maluje kredkami i staram się uchronić ściany przed freskami, bo młody ewidentnie utożsamia się z Da Vincim. W okolicach szesnastej wypijam dziesiąta kawę i modlę się, żeby M już wrócił. Przeważnie nie wraca…

KAŻDEGO dnia padam na twarz. Serio. Od półtora roku!

Ale Aga, gdybyś była naprawdę śpiąca to położyłabyś się gdy Jan ma drzemkę.

Hahaha. Uśmiałam się. Jakim kurna cudem? A kto zrobi obiad? Kto ogarnie pranie? Umyje podłogę? Rozładuje zmywarkę? I zrobi pierdylion innych niewidzialnych rzeczy typu – umyje szafkę za koszem? No tak kurde myślałam!

Mój mąż mnie nie rozumie, bo… Nie zajmuje się Janem całodobowo czyli nie pełni etatu niani dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. A ktoś kto nie zajmuje się dzieckiem – że tak powiem ZAWODOWO – nie jest w stanie skumać z czym to się właściwie je. Choćby nie wiem jak był empatyczny, no! Człowiek po całym dniu z dzieckiem zamiast własnych myśli słyszy jedynie szumy, a od czasu do czasu  nie wie jak się nazywa…

Pesymizm?

Nie, tak wygląda REALIZM.



DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂

JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,