Mama

Matka może się wypalić tak samo jak pracownik korporacji

21 listopada 2018
SONY DSC

Obie wiemy, że macierzyństwo to: PRACA. Taka na dwie zmiany. Siedem dni tygodniu. Bez wolnych, niehandlowych niedziel, samozwańczych świąt i urlopów. Bez wolnych wieczorów (bo heloł! Co to za wolne po dwudziestej trzeciej z minutami?) Obie wiemy, że ten kołowrotek męczy. I męczy Nas tym bardziej im więcej czasu spędzamy sam na sam z dzieckiem…

Matka może się wypalić tak samo jak… PRACOWNIK KORPORACJI. Serio.

Czujesz chroniczne zmęczenie i (co gorsze) nie widzisz szans na… Regenerację!

Wiecie, że ja po kilku miesiącach macierzyństwa byłam pewna, że za chwilę umrę? Serio. Byłam tak wykończona ciągłym niedosypaniem (heloł! moje dziecko spało pół godziny ciągiem), noszeniem, bujaniem, zabawianiem i uspokajaniem, że ledwo widziałam na oczy, a moja waga po czterech miesiącach macierzyństwa spadłą poniżej tej, którą reprezentowałam na studiach! Nie było dobrze. Było źle.

I to jest ten moment, w którym masz dość. Siadasz na podłodze i zaczynasz płakać. Bo nie masz siły: rozwiesić prania, odkurzyć pokoju, wyszorować kibla.

Źle o sobie myślisz

Kiedy niedosypiasz i jedziesz na oparach to wydaje Ci się, że… ZAWALASZ. Malutkie potknięcia urastają do rangi klęski. Serio. Któregoś dnia byłam tak zmęczona, że przelałam całą zupę do zlewu, a chciałam ją tylko ‚odcedzić’ i wiecie co? Popłakałam się! Bo ‚nawet zupy’ nie potrafię zrobić.

Nie nadaje się na matką. Nie radzę sobie. Nie potrafię. Nie jestem dobra. Czasem jednego dnia potrafimy tak strasznie sobie nawrzucać, że przez tydzień nie umiemy się podnieść.

Czujesz się samotna (lub osamotniona)

Potrzebna cała wioska by wychować jedno dziecko, tymczasem… Wiele matek wychowuje dzieci same, a przynajmniej – prawie. Nie ma nic gorszego od poczucia, że jeśli nie ‚ja’ to: NIKT.  Jeśli nie włączę pralki to skończą się bodziaki, jeśli nie ugotuje obiadu to nie zjemy, jeśli nie posprzątam to zgnijemy w brudzie.

Czy tylko ja mam wrażenie, że poziom odpowiedzialności jaki spoczywa na matce jest totalnie nie do udźwignięcia dla JEDNEJ osoby?!

Jeśli budzisz się zła i kładziesz załamana to prawdopodobnie: ZAPOMNIAŁAŚ O SOBIE. Tak kochana, przestałaś dbać o swoje zasoby. Za mało śpisz, za słabo jesz, za płytko oddychasz.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

zdj