Mama

Masz święte prawo do przeżywania własnego życia (w tym macierzyństwa) w sposób, który odpowiada Tobie

24 maja 2020
B3DB8DF5-D57F-49FE-BE5A-04DBCCD154B2

Tradycyjna wyprawka powinna obejmować karnet na siłownie, kurs języków obcych, bilet na wakacje i wielkie sombrero. Czasem odnoszę wrażenie, że: przypominanie matkom o sobie i świętym prawie do snu ewentualnie wina idzie w stronę lansu jednego SŁUSZNEGO modelu. Wystrojona w designerski dres podkreślający pośladki, wyluzowana na maksa, nie skalana obieraniem ziemniaków, z tulipanami w siatce (oczywiście z juty ewentualnie wełny).

Niepomalowane paznokcie zostaną wybaczone bezdzietnej, ale matce – NIGDY! Ta pierwsz mogła się nie wyspać, mieć PMS, pokłócić z partnerem… No bywa (Bridget Jones jest przecież słodziutka….). U matki niepomalowane paznokcie wskazują na jedno: poświęcenie. Nie znalazła czasu! Biedna, wykorzystywana, w czterach ścianach zamknięta…

Tymczasem istnieją kobiety, którym się chce „siedzieć z dzieckiem w domu”, a nie chce… Malować. Serio. Są matki, które lubią sprzątać, prać, gotować… Matki, które nie potrzebują zagranicznych wczasów,     chemicznych peelingów, najmodniejszych dżinsów. Które znajdują sens w szarej codzienności. Nie potrzebują więcej, mocniej, intensywniej… I owszem: bywają zmęczone, regularnie marudzą, czasem nawet przeklną, ale koniec końców jest im w tym życiu dobrze.

Nie lubię skrajności. Nie popieram „poświęcania” się dla rodziny. Odchodzę z pracy , nie spotykam się z ludźmi, rezygnuję pasji bo: trzy daniowy obiad…

NIE.

Jeśli praca jest dla Nas ważna (bo daje niezależność, wiążę się z pasją, jest dla Nas odskocznią) to nie rezygnujmy bo rezygnacja wpędzi Nas w dół. Serio!

Z drugiej jednak strony nie wmawiajmy sobie, że coś musimy albo, że powinnyśmy…

”Musisz mieć hobby”, „musisz o siebie zadbać (nałożyć hybrydę)”, „musisz pracować (ale nie w domu)”

No nie. Nie muszę.

Mam święte prawo do przeżywania własnego życia (w tym macierzyństwa) w sposób odpowiadający MNIE.

Mogę wrócić na etat. 

Mogę zostać w domu.

Mogę trenować.

Mogę sobie odpuścić.

Mogę wkładać sukienki, depilować nogi, nakładać maseczki…

Mogę chodzić w dresie.

Mogę nosić stringi.

Mieć lub nie mieć nadwagi.

Tak samo jak…

Mogę karmić piersią.

Mogę wybrać butle.

Mogę spać z dzieckiem.

I mogę z tym dzieckiem nie spać.

Mogę dać mu smoczek, późno odpieluchować, karmić łyżeczką, proponować kawałki…

Mam prawo wyboru.

Turbo modny dres, podróż na Bali, stanie na głowie, hybryda… To jakaś opcja. Podobnie jak oddanie się dzieciom, obiadom, wpierdzielaniu lodów i… popołudniowym drzemkom.

Nie musisz mieć „czegoś” jeśli to co masz totalnie Ci wystarcza. Serio! Nie ma niczego złego w dbaniu o dom i pielęgnowaniu rodziny✌️


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,