Mama

Mamo, która nie czujesz więzi z niemowlakiem – rozumiem Cię…

14 maja 2019
IMG_8943

Od trzech lat jestem mamą, ale od roku – niezaprzeczalnie szczęśliwą. Miłość, która rzekomo rodzi się w szpitalu przyszła do mnie później. Od dwudziestego drugiego lipca dwa tysiące szesnastego roku zderzam się z kłamstwami na temat macierzyństwa. Dopiero teraz, kiedy jestem mamą, fizycznie, namacalnie, z dzieckiem u boku, zdaje sobie sprawę z tego z jak nienaturalnym i odbiegającym od prawdy obrazem macierzyństwa mamy do czynienia. I to nie tylko w mediach… W prywatnych rozmowach!

Zauważyłaś, że większość kobiet mówi tylko i wyłącznie o tym co w macierzyństwie dobre? Pierwsze uśmiechy, słowa, maluteńkie kroczki. Pierwsze wspólne święta… Naprawdę nie trudno o wniosek, że macierzyństwo jest – przede wszystkim – łatwe. I nie, nie tylko technicznie, ale również mentalnie. Na poziomie uczuć. Nie prawda. I to taka straszna Bo bycie mamą to balansowanie między – cała gamą emocji. Miłych i niemiłych. Prostych i wymagających.

Same sobie robimy krzywdę

Szczególnie na początku. Świeżo upieczona mama obok snu, jedzenia na wynos i świętego spokoju potrzebuje – prawdy. Przede wszystkim PRAWDY. Serio, to co Nas ratuje zamyka się w zdaniu ‚ja też’. Płakałam, miałam dość, nie ogarniałam i pragnęłam uciec. A jeśli nawet nie ja to moja siostra, dobra koleżanka, znajoma. Wszystko czego potrzebujemy to świadomość. Wiedza na temat tego, że: nie jesteśmy same. Nie tylko ja, ale i ona. To normalne. I na szczęście, przejściowe.

Miłość

Miłość od pierwszego wejrzenia, krzyku tudzież testu ciążowego jest – pojęciem względnym. Naprawdę. Nie ma jednego, uniwersalnego momentu, w którym budzą się w Nas uczucia i buduje się wieź. Zresztą, już samo słowo ‚buduje’ wskazuje raczej na proces, a nie pstryknięcie palcami. Serio, przestańmy wierzyć w magię. Szczerze? Przez dobre kilka miesięcy zajmowałam się dzieckiem tylko i wyłącznie z poczucia obowiązku. Czułam się odpowiedzialna za – miliony komórek z moich osobistych komórek. Z synem łączyła mnie wieź… KRWI.

Dziewczyny, wiele z Nas płaczę, pragnie się wypisać i nie potrafi kochać! Tylko wciąż Nam się wmawia, że miłość do dziecka jest łatwa, automatyczna i przychodzi do Nas w szpitalu. Jest bezwarunkowa i rzeczywiście bardzo naturalna, ale… trzeba na nią czekać! Nie zawsze. Ale bardzo często.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,