Mama

MACIERZYŃSTWO TO EGZAMIN ŻYCIA

5 czerwca 2017
SONY DSC

O czym myślisz, kiedy słyszysz – macierzyństwo? Jeśli jesteś w pierwszej ciąży, założę się, że o różowym bobasie ewentualnie spacerku brzegiem lasu. Natomiast jeśli tak jak ja, masz już w domu przynajmniej jeden różowy egzemplarz, który daje Ci o sobie znać rozdartą koparą, a nie żadnym tam słodkim kopniaczkiem – to macierzyństwo kojarzy Ci się z huraganem, ewentualnie z EGZAMINEM.

Po pierwsze DOJRZAŁOŚCI, bo – uwaga – właśnie przestałaś być dzieckiem. Uwierz mi, możesz mieć trzydzieści lat, możesz być prezesem banku albo lekarzem ortopedom, możesz mieć kota, psa nawet całe gospodarstwo i być dzieckiem, niedojrzałym gnojkiem lub gówniarą. Kiedy w Twoim życiu pojawia się dziecko, żegnasz się z beztroską. Tak po prostu, bezceremonialnie. Nie ma, że gorączka i trzydzieści dziewięć stopni w cieniu  – stałaś się odpowiedzialna, za czyjeś życie.

Ktoś wystawia Twoje nerwy na próbę? Dziecko? Nie masz dziecka? Daj spokój, to tylko lekki dyskomforcik. Prawdziwy wkurz, pojawia się wtedy, gdy starasz się nakłonić rozwrzeszczane niemowlę do założenia czapeczki tudzież pajacyka, po raz setny musisz je odciągać od kontaktu lub nakłonić do zjedzenia zupki… Uwierz mi – nawet najsłodsze niemowlę – regularnie przekształca się w potworka! Nie kochanie, nie możesz bawić się tym kablem, proszę zostaw ten telefon! Tak, CIERPLIWOŚĆ to prawdziwa cnota…

Asertywność, czy coś Ci to mówi? Jeśli do tej pory miałaś problem z odmową tudzież z kulturalnym wyłożeniem swoich racji, musisz to czym prędzej zmienić. Dziecko będzie Cie egzaminować, sprawdzać Twoją wytrzymałość oraz… KONSEKWENCJĘ. Nie wiem jaką matką jesteś, ale jedna rzecz Nas łączy – serce. Na naszą niekorzyść, miękkie. My zwyczajnie Naszym dzieciom ulegamy, bo zrobiły takie duże oczy, albo pokazały zęby… Granice! Musimy wytyczać granice i zarazem bronić ich nienaruszalności.

Kij z maturą – macierzyństwo to EGZAMIN ŻYCIA.

SONY DSC

Są dni kiedy stajesz pod ścianą w nadziei, że ktoś Cie rozstrzela. Są takie w których marzysz o ukamienowaniu ewentualnie rzuceniu się pod pendolino. Ale – całe szczęście – są i takie, w których unosisz się pierdylion metrów nad ziemią albo pękasz z dumy bo Twoje dziecko właśnie postawiło pierwszy kroczek, tudzież nasikało do nocniczka.

Kiedy zostajesz matką, uczysz się że nic nie jest białe, albo totalnie czarne. Że o wiele częściej znajdujemy się pomiędzy. Dopiero teraz odkrywasz całą gamę kolorów, dostrzegasz cienie, widzisz blaski. Otwierasz oczy i zmysły wyostrzasz.

Żyjesz, po prostu żyjesz!

 


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

 

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂