Kobieta

JESTEŚ MAMĄ? NIE ZAPOMNIJ O SOBIE!

31 maja 2017
Nad jeziorem

Pamiętasz moment, w którym po raz pierwszy zobaczyłaś swoje dziecko? Nie tą chwilę tuż po porodzie, kiedy czerwoniutki i pomarszczony bobas trafił na Twoje piersi, ale ten kiedy na obrazie monitora ktoś wskazał Ci miejsce główki i malutkich rączek ściskających pępowinę. Ja pamiętam, byłam wtedy zachwycona, głównie tą techniką, która obraz z wnętrza brzucha generuje. Nie mniej jednak, był to moment w którym coś zaczęłam sobie wyobrażać.

Siebie sobie wizualizowałam w roli matki. I wiesz, że na każdej z tych wizualizacji byłam uśmiechnięta? Widywałam siebie na spacerze z dzieckiem albo z książką na kanapie – oczywiście obok dziecka. Widywałam siebie na zakupach z małym i na kawie z siostrą, nawet na joggingu z wózkiem. Rozumiesz? JA plus dziecko obok i to obok jest tutaj kluczowe. Dziecko w roli dodatku do pięknego i poukładanego życia, do mnie. Do Nas.

A potem macierzyństwo mnie dopadło i ten uśmiech trochę przygasł.

Kobieta po porodzie przeżywa szok. I bynajmniej nie jest on związany z fizjologią skurczów partych ani nawet z tym, że rodzi się w asyście pięciu pielęgniarek i lekarza dyżurnego, a nierzadko też anestezjologa.

Kobieta po porodzie przeżywa szok, bo TRACI IMIĘ. Jeśli do tej pory ludzie zwracali się do Ciebie Pani Kasiu, Basiu czy Marysiu teraz to się zmieni, bo zostałaś MAMĄ ZOSI, TOSI ewentualnie KUBUSIA. I ta nowa rola w Ciebie wrasta, zapuszcza w Twoim mózgu korzonki i rozchodzi się po całym ciele. Przesiąkasz nią do tego stopnia, że stając przed lustrem widzisz MAMĘ ZOSI, TOSI lub KUBUSIA, a nie widzisz SIEBIE. Ty zginęłaś między pieluchami. Między kaszką a rozlanym mlekiem.

Przez ostatnie miesiące robiłam wszystko dla mojego dziecka. ABSOLUTNIE WSZYSTKO. Moje życie było dziecku podporządkowane do tego stopnia, że nawet tak przyziemna, acz podstawowa czynność jaką jest skorzystanie z toalety była dyktowana aktualnym stanem emocjonalnym mojego syna. Jego potrzeba nad moją potrzebą. ZAWSZE! Jego obiad ponad mój obiad, jego drzemka ponad moją i tak w kółko. Jan, Jan, Jan – wszędzie Jan – nawet na pulpicie komputera i na telefonie. Niektóre mamy tracą nawet swoją twarz, bo zmieniają swoje zdjęcia profilowe – niby facebook Kasi, a na zdjęciu ZOSIA, TOSIA ewentualnie KUBUŚ.

Wyjście. Wyjście to kolejny problem – no bo jak, bez dziecka? Nawet jeśli logistycznie było to możliwe, to praktycznie bałam się skorzystać. Bo na przykład – Jasiek mógł zapłakać albo się zadławić, mógł się zrobić głodny, śpiący czy marudny… Zawsze mogło się wydarzyć coś, co by mojej interwencji wymagało, coś z czym tata mógłby sobie nie poradzić (oczywiście tylko w mojej głowie). W uszach mi huczało DOBRĄ MATKĄ, która dziecka ABSOLUTNIE nie zostawia. Matką, która jest na zawołanie, na jęknięcie. Rozumiesz? Wydawało mi się, że zostawiając dziecko na godzinę czy dwie wyrządzę mu jakąś krzywdę.

I wiesz co? Zostając, nie wychodząc, nie poświęcając sobie choćby dwudziestu minut dziennie zabierałam mu znacznie więcej. Serwowałam synkowi zaniedbaną (tak wewnętrznie) matkę, która w pewnym momencie wybuchłaby, zalewając jadam wszystkich dookoła.

Za te kilkanaście lat mój syn wyfrunie z gniazdka, które teraz tak pieczołowicie dziergam. Poleci w świat z bagażem doświadczeń i naprawdę nie chcę, by walizkę pełną miał kamieni. Nie chce w nim zaszczepić malkontenctwa, nie chcę żeby widział matkę, która SIĘ POŚWIĘCA. Ja po prostu wiem, że ten dom będzie mu opuszczać łatwiej widząc mamę uśmiechniętą i zadowoloną z życia, mamę z jakąś pasją i zainteresowaniami!

Te wizualizacje, miały w sobie coś dobrego – zachowałam na nich twarz. Byłam sobą, tylko w jeszcze jednej roli. Stałam na nich obok dziecka, ja odrębna jednostka z krwi i kości. Matka, ale wciąż kobieta!


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

 

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂