Mama

Jestem z siebie dumna

12 grudnia 2019
D70A30DD-38BC-4AAB-A1F0-D701327C56AA

Od jakiegoś czasu trenuję ciężką umiejętność doceniania i bycia wdzięczną. Wiem, brzmi jak magia, ale nią nie jest. Grudzień to bardzo dobry czas na taki trening, bo kiedy jak nie właśnie w grudniu robimy podsumowania? I to jest sztuka, podsumować tak żeby wyszło na plus!

Jestem z siebie dumna, bo zrealizowałam swoje małe marzenie i pojawiłam się na pierwszym w moim życiu wydarzeniu dla… blogujących kobiet! Te parę godzin pomogło mi zrozumieć, że blogowanie to moja pasja.  Czuje sto razy mocniej, że chce. Chce być częścią tego wirtualnego świata, który jednak żyje. Żyje w realu. Chce pisać teksty, które nie będą kisły w szufladzie tylko ‚wyjdą do ludzi’.

W końcu widzę efekt moich działań i to jest naprawdę mega. Mój blog nie ugina się od pięknych (i jakościowo dobrych!) zdjęć, a mimo to przyciąga coraz więcej osób. Ja wiem, że nie żyjemy dla lajków, ale moje serce rośnie kiedy, teksty które dla was tworze między zakupami, a robieniem zupy zdobywają ‚fejm’. Ja wiem, że to może się wydawać dziwne, ale kiedy siadasz i piszesz tekst, a ludzie ten tekst lajkują, posyłają w świat, komentują to czujesz autentyczną wdzięczność i masz poczucie, że jesteś… We właściwym miejscu.

Jestem zaskoczona, bo w ostatnim czasie statystki bloga może nie poszybowały, ale wyraźnie podskoczyły! I to jest taki moment,w którym przestajesz zadawać sobie pytanie ‚Czy to w ogóle ma senes?” tylko w to wchodzisz.

Zrozumiałam, że jeśli czegoś chce to muszę na to pracować. I tu nie chodzi wcale o to, że ja chce buty za pięć tysięcy złoty więc idę harować na pięć i pół etatu. Chodzi o spełnianie marzeń i słuchanie wewnętrznego głosu. Chciałam być pisarką. Serio, przez pół podstawówki! Zdawałam też na dziennikarstwo… Skończyło się na  blogu. Trzy lata temu dodałam pierwszy tekst, który przeczytało… Zero osób. Mogłam się wtedy poddać, odpuścić, posłuchać tych co mówili, że lepiej pozmywać gary… I nie doczekać się komentarzy, w których mi dziękujecie albo piszcie, że… Lubicie mnie czytać! Dla mnie to więcej niż miliony monet. Serio.

Na koniec pragnę Was zapewnić, że moje teksty, mimo tej wdzięczności, doceniania i w ogóle szczęścia pozostaną (w większości)  w szaro burych barwach bo to te odcienie macierzyństwa zajmują mnie najbardziej. Prawdziwy nie surrealistyczny obraz.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,