Mama

Ile prawdy jest w stwierdzeniu, że wszystkie mamy tak samo prze… kichane?

4 września 2018
SONY DSC

Moim zdaniem niewiele. Serio. Bo wyobraź sobie dzień, w którym zatrudniacie nianie ewentualnie wprowadza się do Was… BABCIA! I to nie dlatego, że Ty wracasz do pracy. Ty zostajesz w domu. Z dzieckiem, ale i… z POMOCĄ!

Od początku wychowujemy Jana samodzielnie, gdzie SAMODZIELNIE oznacza bez pomocy niani, babci a nawet cioci czy wujka. Owszem przez pierwsze dwa tygodnie teściowa podrzucała Nam obiady, a po miesiącu na kilka dni odwiedziła Nas moja mama. Ale nie było mowy o regularnych spacerach z wnukiem. Od początku byliśmy (i jesteśmy) zdani na siebie.

Nasi rodzice nie są na emeryturach. Do jednych i drugich mamy ponad DWIEŚCIE kilometrów, a do niedawna nie mieliśmy nawet warunków na przenocowanie. Dziadkowie wpadali do Nas na… KILKA GODZIN W MIESIĄCU.

I wiesz co? Nikt mi nie wmówi, że rodzice którzy wychowują dziecko wespół z teściami (ewentualnie nianią) nie mają się lepiej od tych, którzy mierzą się z tym wychowaniem sami. Serio! Powiem Ci więcej. Nikt mnie nie przekona, że kobieta, której mąż wraca z pracy o szesnastej ma tak samo przesrane jak ta, której mąż wraca po dwudziestej. DRUGIEJ! Sorry, ale nie.

Dwa tygodnie temu odwiedziła Nas moja mama i pierwszy raz od dawien dawna doświadczyłam – SPOKOJU! Nie musiałam gonić z obiadem kiedy moje dziecko spało, bo mogłam ten obiad na spokojnie przygotować do południa, kiedy mój syn bawił się z babcią. Nie musiałam na gwałt szorować kibla o dwunastej w nocy, tylko na spokojnie ogarnąć chatę popołudniu, a wieczór przeznaczyć na… RELAKS.

Wiecie, raz na jakiś czas wyjeżdżam do rodziców na tak zwany urlop, bo to jedyne miejsce, w którym mogę oddać Jana w zaufane ręce i – najzwyczajniej w świecie –odpocząć. Usiąść i pogapić się w ścianę. Włączyć serial. Poczytać książę albo otworzyć kompa i coś mądrego (albo i nie :D) napisać.

Łatwo być – wróć – ŁATWIEJ być perfekcyjną mamą, kiedy masz pomoc. Serio. Bo nie musisz włączać dziecku bajki żeby wziąć prysznic, obrać ziemniaki czy zrobić PEŁNOWARTOŚCIOWĄ kolację. I łatwiej się wtedy nie wkurzać, nie denerwować i nie krzyczeć. Macierzyństwo to ciężka praca. To stan w którym szczęśliwe chwile przeplatają się z płaczem, wkurwem i depresją w ciągu tych samych dwudziestu czterech godzin. I tak, proporcja wkurwu do szczęścia zmienia się w zależności od tego czy aktualnie jesteś z dzieckiem sama czy z kimś kto, Cię – najzwyczajniej w świecie – wesprze. Nie, nie duchem tylko tak realnie: ciałem! Czytaj, weźmie Twoje dziecko na spacer, poukłada klocki albo z nim poczyta.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,

zdj