Mama

Granice. Czy ja je stawiam?

5 maja 2020
0C7891BE-A23B-4EDA-8559-7B8D021196AC

Pod ostatnim wpisem na temat wychowania (wg mnie bo wg niektórych wychowania w nim zabrakło) pojawiły się komentarze, w których zaznaczono, że DZIECKU POTRZEBNE GRANICE… Podobno o nich nie wspomniałam więc nie uczę dziecka zasad i życia w społeczeństwie. Tekst był uznany za miły, no ale hola, … „GDZIE?! WYCHOWANIE?!”

Pytanie podstawowe brzmi: szanujesz swoje dziecko? Ja tak. Tak samo jak szanuje siebie i to byłoby na tyle jeśli chodzi o… GRANICE. Serio! 

I tak rozumianych granic nie zabrakło w moim tekście. Pojawiły się dokładnie tu: 

„Mówię o uczuciach. NIE CHCĘ. NIE LUBIĘ. NIE PODOBA MI SIĘ. Kiedy tak robisz to jest mi smutno. Robię krok w tył. Odsuwam się.”

Kiedy Jan siada na kanapie z porcją lodów przeganiam go do kuchni bo nie chce tych lodów spierać. Nasza kanapa nie ma pokrowca, który można by zdjąć i wrzucić do pralki, a ja NIE CZUŁABYM SIĘ DOBRZE z gigantyczna plamą. Natomiast…

Kompletnie nie mam problemu z tym, że mój syn wchodzi na stół. Jeśli aktualnie nie jemy i nic na tym stole nie stoi‍.

Bajka – tylko w soboty za stoperem w ręku… Jeśli tak lubisz, spoko. Ja nie. Bo czasem dostaje na głowę w okolicach wtorku.

Jeśli zastanawiasz się czy w Naszym domu są jakieś zasady to owszem, są. Przekaz jest taki: ludzie mogą nie chcieć i mają do tego prawo. Czyli… Masz prawo nie chcieć myć włosów w środę o 21 bo to – TWOJE WŁOSY. I ja to szanuje. Serio. Szanuje zdanie dziecka. Bo nikt nie umrze od nieumytych włosów, a wszy nie zalęgają się w tydzień. Ba! Nie zalęgają się w dwa…

Granice stawiam tam gdzie kończy się MÓJ komfort lub robi NIEBEZPIECZNIE.

Jan nie może: wkładać placów w kontakt, wrzucać suszarki do wanny, popijać proszku płynem do płukania, podróżować bez pasów, biegać z nożyczkami.. 

Nie skupiam się jakoś specjalnie na „przestrzeganiu zasad”. Nie wiem czy w Naszym domu są jakieś „odgórne normy” poza tymi, o których wspomniałam wyżej (czytaj: bezpieczeństwo). Wiadomo, że się nie bijemy, nie wyzywamy, nie skaczemy sobie do gardeł, słodycze jemy z umiarem (i nie przed obiadem). Cała reszta wychodzi „w praniu”, zależy od nastroju, a czasem… Okoliczności (bo na wakacjach to raczej fryty…).

Serio, nie stworzyłam listy. Nie mam ściągi z karami, które mogłyby grozić za: umyślne rozlanie wody, rzucenie zabawką, pomalowanie ściany… O wszystkim się rozmawia. Wodę trzeba wytrzeć. Zabawki się psują. Tyle.

Wychowuje swoje dziecko w zgodzie ze swoim sumieniem, wyznawanymi wartościami i światopoglądem, a nie zdaniem babci ( czy szerszej publiczności).


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,