Mama

Jakość życia mojego dziecka nie zależy od koloru prześcieradła

20 lipca 2016
mama

Kiedy do mnie dotarło, że za chwilę w Naszym domu pojawi się dziecko przyznam, że zaczęłam panikować. Ale tylko trochę, bo nie wpadłam w szał zakupów i nie zawaliłam mieszkania kartonami. Niewinnie przeglądałam internetowe listy must have, wertowałam poradniki  i zapisywałam. Dopiero teraz – czyli już pod koniec ciąży – zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy.

Jakość życia mojego dziecka nie zależy od koloru prześcieradła.

Prawda niby oczywista, a jednak dałam się zwieść. Głównie reklamie. I pewnie dlatego, że w temacie macierzyństwa jestem żółtodziobem. Wymarzony klient? Pierworódka, bo hormony pod kapelusz jej wędrują i na widok niemowlaków płacze. Wiem, bo sama przez to przeszłam. Na te teksty o rozwoju się nabrałam.

Bycie matką jest najbardziej twórczym,

ale też najbardziej ryzykownym przedsięwzięciem w życiu kobiety.*

Najbardziej twórczym, bo to my – matki – kreujemy życie Naszych dzieci. I to od nas w głównej mierze zależy jakimi będą dorosłymi. Macierzyństwo warto więc rozpocząć z wizją końca. Tak by za dwadzieścia czy trzydzieści lat z przybić sobie z mężem piątkę.

Ale bycie mamą, jest zadaniem ryzykownym. Pamiętacie Szymborską i jej nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy? Wychowaniem rządzą identyczne prawa. To szansa, która już się nie powtórzy. A kiedy jest się zabieganym (czytaj: ciągle nieobecnym) to te ważne chwile łatwo jest przegapić.

Spytaj rodzica, czego dla swojego dziecka pragnie, a odpowie Ci, że szczęścia.

Nie do końca jednak szczęście rozumiemy. Bardzo często tkwią w Nas błędne przekonania i nierzadko stawiamy szczęściu warunki. Mówimy będę szczęśliwa jeśli wygram w toto lotka. Odkładamy szczęście na potem. Uzależniamy je od (niepewnego przecież) losu, zamiast wziąć we własne ręce. Tą postawą częstujemy Nasze dzieci, a powinniśmy je uczyć odkrywania tej radości w sobie. Szczęście nie jest czymś odległym, niedostępnym. Nie jest dobrem materialnym. Jest umiejętnością dziękowania, za to co nam w życiu się przydarza. Jest uczuciem wdzięczności i dobrą relacją.

Najlepszą rzeczą, którą możesz podarować dziecku jest fundament.

Obsesja na punkcie prezentów rozpoczyna się dość wcześnie. Tuż przed narodzinami kupujemy baloniki, tiulowe pompony, girlandy. Pluszowe misie upychamy po specjalnych koszach. Gromadzimy. Rzeczy w sumie niepotrzebne. Bo dziecko do szczęścia potrzebuje miłości. Z tej miłości nigdy zresztą nie wyrasta.

Zastanów się, czy w przyszłości chciałabyś usłyszeć dziękuje Ci mamo za playstation, które skradło Nam czas. A może wolisz, aby Twoje dziecko podziękowało Ci za pokłady cierpliwości  i za wspólne odkrywanie świata? Za odwagę w drodze po marzenia i za wiarę w jego możliwości?

Siły charakteru nie kupimy dziecku na straganie.

*Alina Wieja w „Być mądrą mamą”