Mama

Dlaczego ciężarnej wcale nie jest łatwo?

6 lipca 2016
autobus

Dawno, dawno temu (a przynajmniej dziesięć kilo wcześniej) usłyszałam piękne słowa. Słowa o kolejce, w której stać nie będzie trzeba – bo zawsze znajdzie się ktoś, kto ciężarną przepuści i w najbardziej zatłoczonym busie miejsca ustąpi. Ktoś – kto życzliwym okiem na ciążowy brzuszek spojrzy.

Radość rozpierała mnie podwójna. Nie dość, że z Mężem stworzyliśmy człowieka to jeszcze miały spotkać Nas profity – w końcu z niżem demograficznym walczymy jak nikt. Pierwsze dziecko w drodze. I następne w planach.

O ciężarnej mówi się, że przy nadziei. Więc i ja nadzieje miałam, że rzeczone piękne słowa się zmaterializują. Żyje w miejscu, w którym dziecko, uważane jest za dar z nieba, a kobietom wciąż się przypisuje, głownie, rolę matki. W końcu, kiedy ponad 90% społeczeństwa widzi w sobie katolika, chyba można się spodziewać zrozumienia.

Tymczasem spotykają mnie rozczarowania. I  nie skłamię pisząc, że na każdym kroku.

Pamiętasz jak w dzieciństwie, mówiono Ci o pomaganiu starszym? Ja pamiętam i pewnie dlatego teraz przepuszczam starszych w drzwiach, kiedy mogę ustępuje miejsca w busie i nie twierdzę, że stałam pierwsza w kolejce. A gdyby za młodu nikt Ci o tym nie powiedział, to serio wpychałabyś się dzisiaj przed staruszkę? Myślę, że nie, bo masz w sobie odrobinę taktu. I tej ludzkiej wyrozumiałości szczyptę.

A jednak tej szczypty brak w stosunku do ciężarnych. Bo mimo tego, że stałam się dwa razy większa, ludzkość jakby mnie nie zauważa. Choć powinna.

Ciąża faktycznie nie jest chorobą. To cudowny okres, w którym wzrastamy nie tylko fizycznie, ale i duchowo. Doświadczamy Naszej kobiecości i… Nie zawsze jest nam z Nią po drodze. Szybciej się męczymy, a Nasz pęcherz jest dla dziecka trampoliną.

Chce podkreślić – ja naprawdę nie wymagam wiele. By sypano mi pod nogi kwiaty, nie chce. Żeby mnie na ręce brano, nie śnie… Ale kiedy zdyszana jak lokomotywa docieram do kasy pierwszeństwa, liczę na odprawę z PARAGONEM. A teraz wyobraź sobie moje zdziwienie, w chwili gdy mnie odprawiono z kwitkiem. – Proszę przejść do innej kasy – słyszę – bo tą właśnie zamykamy – tuż przed Pani brzuchem, zapomnieli dodać.

Powszechne jak komary w lecie są te gesty pozbawione altruizmu. A przedkładanie własnej wygodny nad dobro ciężarnej można z powodzeniem uznać, że nasz narodowy zwyczaj. Bo przypadków, w których ktoś mnie puścił przodem czy ustąpił miejsca ilość jest znikoma. A przykłady społecznego znieczulenia rosną szybciej niż ciążowe kilogramy.

Pewnego dnia Ty też będziesz nosisz ten kochany ciężar, albo będziesz tego kochanego cudu tatą. I już teraz mogę Ci zagwarantować, że będziesz oczekiwać wsparcia i dla swego stanu aprobaty. Więc może już zawczasu warto się z ciężarną zsolidaryzować i okazać zainteresowanie?


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂