Mama

Dawne życie odwiesiłam do szafy, siebie odłożyłam na półkę.

9 stycznia 2017
Jan

 

Kto rodzi się w większych bólach – dziecko czy matka?

Poród boli. Ale naprawdę –  nie ma co się nad nim rozwodzić. Umówmy się, to ten rodzaj bólu, który jest niedopisania. Ale za to jest do przejścia. I do zapomnienia. Cały proces zamyka się w jednym dniu i nie trwa ani minuty dłużej. Prawdziwa rewolucja zaczyna się później.

Rodzi się matka. Sama, w czterech ścianach. Bez asysty pielęgniarek.

Temat przewodni pierwszych tygodni macierzyństwa?

Z M I A N Y.

Dziecko zmienia absolutnie wszystko. Burzy porządek. Burzy ład. Jest jak huragan – pustoszy i sprawia, że musisz zacząć od NOWA.

Baju, baju dawna Kasiu, Basiu czy Ilono. Zostałaś matką! A świeżo upieczona mama:

Nie odwiedza teatrów. Nie odwiedza też fryzjera i nie chodzi na siłownię. Młoda matka w ogóle rzadko wychodzi. Chyba, że do sklepu. Albo z dzieckiem na spacer.

Sobą zajmuje się po: karmieniu, zabawianiu, noszeniu, usypianiu, odkładaniu i sprzątaniu. W rezultacie sobą nie zajmuje się nigdy.

Młoda matka nie śpi. Chodzi nie wyspana 24/7, przez 365 dni w roku.

Jest zmęczona? Nie! Jest totalnie wyczerpana. Serio, nie wiem czemu wszyscy mówią o zmęczeniu, bo zmęczona to ja byłam po wymyciu okien. Macierzyństwo to harówa. To praca dwadzieścia cztery godziny na dobę bez przerwy na lunch.

Matka działa według planu. Ustalonego przez dziecko.

Musi cofnąć się w rozwoju i pół dnia przeleżeć na dywanie. W ciąży upatrzyłam sobie taki cytat, bycie matką jest najbardziej twórczym (…) zadaniem w życiu kobiety. Owszem, ALE z perspektywy czasu. Nie oszukujmy się – tiutiutanie i inne ciciciśiania to żaden intelektualny Mount Everest. Raczej Mount Black.

Zmiany bolą. Może nie fizycznie, chociaż… Czy któraś z Nas ma kręgosłup ze stali?

Pamiętasz jak się żyło bez. Bez dziecka. Widzisz siebie w trochę mniejszym bałaganie, wypoczętą i wypielęgnowaną. Ten aromat świeżej i CIEPLUTKIEJ kawy niemal czujesz. Słyszysz szelest przekręcanych stron. Miałaś czas, choć się wydawało, że go nie masz.

A teraz siedzisz w piżamie. I do wszystkich matek świata masz pretensje. Bo MILCZAŁY.

Ja zwyczajnie nie wierze. Nie wierze, że jestem jedyna. Nie wierze matkom, które mówią, że nie wyją. I że włosów sobie z głowy nie rwą. Że tej głowy nie chcą w piasek schować. NIE WIERZE!

Matka rodzi się bólach.