Mama

Czy to takie dziwne, że nie bawi mnie zmienianie pieluch?

3 kwietnia 2019
SONY DSC

Kiedy postanowisz odczarować macierzyństwo czyli  – powiedzieć głośno o tym co Cię boli to wiedź, że posądzą Cię o depresje…

‚Mam dość’, ‚jestem zmęczona’, ‚szlag mnie jasny trafi’, ‚pomyliłam się’, ‚kiedy będzie łatwiej?!’

Ile razy odkąd jesteś mamą dopadło Cię zmęczenie, złość tudzież frustracja? Ile razy czułaś się samotna albo wykończona? Naprawdę nigdy nie bolał Cie krzyż i nie pękał pęcherz? Chwile nieopisanego szczęścia przeplatają się z chwilami słabości. Czasem skoczy Nam ciśnienie i za buzują hormony…

Nieopisana radość przeplata się u mnie ze smutkiem, przygnębieniem albo po prostu nudom. W poniedziałki jestem wypoczęta i przenoszę  góry,  a we wtorki trafia mnie szlag. Upadam, ala za chwilę wstaję i idę… do kuchni! Zaparzam herbatę. Robię naleśniki. Siadam na dywanie. A potem czytam. Bajkę o koźlątkach. Jego ulubioną. I moją też!

„Bo fajnie byłoby czerpać absolutną radość z przebierania pieluch, gotowania obiadów tudzież ogarniania prania…” – Nie, to nie jest ‚spłaszczony obraz macierzyństwa’ jak zasugerowałaś… To opis 1/50 dnia. Mojego dnia. Tej nużącej i niekoniecznie fajnej. Czy to takie dziwne, że nie bawi mnie zmienianie pieluch?

Wiecie co jest najciekawsze? Kiedy w sieci pojawia się obraz nienagannej bieli czy to na kuchennym blacie/firanie/koszuli to od razu pojawia się zgrzyt… Ale jak to?! Białe blaty?! Przy dzieciach?! FEJK! A kiedy ktoś z tym ‚fejkiem’ zrywa i pokazuje burdel to od razu nazywają go fleją.

Nie inaczej widzę z emocjami. Nie może się człowiek otworzyć i napisać wprost ‚jestem zmęczona’ bo od razu zdiagnozują depresję.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,