Mama

Czego boi się matka w okresie pandemi?

16 marca 2020
73AB742A-E862-4524-9156-8BA120C5C49F

Czego boi się matka w okresie pandemi? Dzisiaj dziele się z Wami moimi „strachami”, bo choć próbowałam to jednak nie umiem. Nie umiem napisać tekstu, który nie dotyczy korony…

Boje się o Nasze zdrowie

Nie ma matki, która nie bałaby się o dziecko (pomijam patologie). To dlatego zdrowo gotujemy, dotleniony, ograniczamy bajki… Ale serio, nie przypuszczałam, że przyjdzie taki czas, w którym zamknę Nas w domu dla wspólnego dobra. Nie sądziłam, że przyjdzie taki moment, w którym będę się bała (BAŁA) wyjścia do sklepu, złapania za klamkę albo przywołania windy.

Boje się wysokiej, niedającej się zbić gorączki, przedłużającej biegunki, rozciętej głowy

Tych wszystkich sytuacji, które zmusza Nas do odwiedzenia przychodni albo jazdy na sor. Miliony bakterii, kolejki nieznajomych ludzi, podróże do apteki…

Boje się, że mój syn przez najbliższe tygodnie nie zobaczy dziadków

A ja rodziców. Nie tęsknimy wybitnie i nie płaczemy po nocach, ale martwi mnie to, że takich odwiedzin nie da się zaplanować. Może za dwa, trzy albo cztery tygodnie, a może za dwa, trzy albo cztery miesiące?

Boje się o ciążę

Druga ciąża sama w sobie jest trudna, a teraz dochodzi stres związany z pandemia. Nie przypuszczałam, że w którymś momencie będę się bać RUTYNOWYCH badań, a na usg będę wychodzić z niechęcią.

Boje się, że oszaleje

Dopiero teraz dociera do mnie, że „siedząc z dzieckiem w domu”… NIE SIEDZIAŁAM W DOMU. I wcale nie chodzi o to, że nie siedziałam (powiedzmy na kanapie) bo ciągle sprzątałam. Ja minimalizowałam czas: zamknięcia w czterech ścianach. Serio! Codziennie po śniadaniu wychodziłam z Janem na rundkę po salkach, placach zabaw, parkach, sklepach, kawiarniach. Wychodziłam na zorganizowane zajęcia, jeździłam pociągiem. Ciagle gdzieś byłam i coś robiłam żeby… Nie zwariować! Dopiero teraz doświadczam tego czym jest autentyczne zamknięcie w domu z trzy i pół latnim dzieckiem.

Boje się o pieniądze

Takie sytuacje pokazują jak kruche bywa życia i… gospodarka. Uświadamiają role swobody przemieszczania. I tak, to jest niewiarygodne, że jeden wirus i zamknięcie granic paraliżują firmy, które do tej pory funkcjonowały świetnie albo conajmniej dobrze.

To nie jest tak, że teraz chodzę i się  cała trzęsę. Po prostu gdzieś w tyle głowy, między jedną, a drugą półkulą rodzą się obawy, które ze mną…  SĄ. W czasie gotowania, sprzątania, przytulania dziecka. Czasem zagłusza je śmiech, innym razem bajka albo jakaś książka. A potem wracają i myślę, że będą dopóki: nie wróci normalność.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,