Żona

Co się z Nami stało czyli (Nasz) związek po dziecku

27 lutego 2018
am_p_038m

Wiesz, że ja i mój M nie mieszkaliśmy razem przed ślubem? Do ‚Naszego’ pierwszego mieszkania wprowadziliśmy się dwa tygodnie po przysiędze! Niektórzy uważali, że to błąd (a docieranie?!). Powiem tak – nie bałam się brudnych skarpetek, a mój M nie bał się obiadów 😀 I słusznie, bo… Pierwszy raz pokłóciliśmy się ROK po ślubie. Czyli kilka tygodni po porodzie. Wniosek? To nie wspólne mieszkanie wystawiło Nas na próbę, a… DZIECKO!

Wspólne mieszkanie nie było dla Nas próbą, bo – znaliśmy swoje przyzwyczajenia i rytuały (na prawdę bardzo często rozmawialiśmy o nich przed ślubem). Świeżo po przysiędze mieliśmy na wszystko czas: oglądaliśmy filmy, smakowaliśmy kolacje (obecnie wrzucamy je w siebie naprędce 😀 ), chodziliśmy na kręgle i… Gadaliśmy! Całymi godzinami. Masę rzeczy robiliśmy wspólnie (łącznie z gotowaniem i sprzątaniem).

A potem pojawił się Jan….

Przyszło zmęczenie i wieczny deficyt. Rozumiesz, taki na wszystko. Nie mieliśmy kiedy spać, zjeść,  a nawet! porozmawiać. Zamiast konwersacji prowadziliśmy wymianę zdań. O technicznych sprawach! Wiesz jak wyglądały Nasze smsy?  Kup: pieluchy i chusteczki / Płacze, wracaj/ Weź po drodze obiad. Nawet jedna na pięćdziesiąt wiadomości nie zwierała hasła – kocham Cię czy tęsknie!

A potem zaczęły się spory…

Wkurzałam się o wszystko (kichnięcie, pierdnięcie i spuszczenie wody). Non stop kolor fukałam i prychałam. Później zaczęłam milczeć i weszłam w etap kumulacji – kumulowałam w sobie wszystko: myśli, emocje, frustracje. Nie chciało mi się gadać, wyjaśniać, tłumaczyć. Wieczorami zamykałam się w łazience i ryczałam! Byłam wściekła – na siebie i na niego, na dziecko!

Któregoś dnia oprzytomniałam i… zadałam sobie pytanie: Aga co jest dla Ciebie najważniejsze?

RODZINA! A jak rodzina to – związek. A jak związek to – relacja.  Zaczęłam o nią dbać. Tfu. Zaczęliśmy! OBOJE. Tak na prawdę wprowadziliśmy jedną podstawową zasadę – nie odkładamy dąsów na potem. W sensie, jeśli coś Nas męczy to o tym mówimy. Od razu. Nie wnosimy problemów do łóżka!

Czy dziecko zmieniło Nasz związek? Tak, na lepsze! Dojrzeliśmy – nie obrażamy się o pierdoły, a kiedy naprawdę coś nas wkurza to o tym mówimy. Nie strzelamy fochów, nie unosimy się honorem, nie chowamy głowy w piasek. Szpachlujemy i cementujemy. Naprawiamy! I jedziemy dalej… RAZEM!

Nie odkładajcie związku na potem, w sensie: rozmawiajcie, kłóćcie się i budujcie zgodę. Najgłupsze co możecie zrobić to ująć się honorem i zamknąć (w sobie, w łazience tudzież na balkonie). Mówcie! Po prostu mówcie! Gadajcie ze sobą o wszystkim. O tym co was boli, uwiera i cholernie wkurza. Weźcie kartkę i wypiszcie oczekiwania! CHCĘ ŻEBYŚ WYRZUCAŁ ŚMIECI, ZAJMOWAŁ SIĘ DZIECKIEM PO PRACY, PRZYTUŁ KIEDY MYJĘ GARY… To pomaga, serio. Powieście tą kartkę na ścianie, lodówce albo na suficie (najlepiej w sypialni). Usiądźcie na pięć minut i powyciągajcie zdjęcia – ze ślubu, z wakacji, szalonej imprezy. Spójrzcie na siebie bez dziecka. Byliście szczęśliwą parą… A teraz przechodzicie burzę. Musicie się dostroić i (trochę) przeorganizować… 🙂

Jednak wciąż jesteście tą parą!

Ze zdjęcia 🙂


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  🙂 JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,