Mama

Co daje podwójne macierzyństwo

5 listopada 2020
77F0041C-52AA-4BDC-B428-7792159070E7

Czy drugie dziecko było dobrym pomysłem? Tak! Choć przez chwile trochę żałowałam…

Był taki moment. Jan potrzebował mamy, a mama była zajęta. Krajało mi się serce. Tęskniłam. Ciagle miałam wrażenie, że opiekując się Kuba zaniedbuje Jana. Patrzenie na smutną minę sprawiało mi ból. Serio. Było mi przykro. Ba, Cholernie źle! I tak, przez nanosekundę chciałam się cofnąć (bo nie umiałam rozdwoić…). 

Pierwszy miesiąc był ciężki. Baby blues wcale mnie nie ominął choć rzeczywiście był „łagodniejszy”. Ten sprzed czterech lat przeczołgał mnie totalnie, ocierał się o depresje. 

Kiedy urodziłam Jana czułam się niepewnie. Nie wierzyłam w swoje kompetencje, a intuicja podpowiadała jedno „uciekaj!”. Urodziłam hajnida.

Kiedy po raz drugi zaszłam w ciąże wiedziałam: gorzej nie będzie. Przeżyłam dwadzieścia pare godzin snu w tygodniu, dwudziesto cztero godzinne noszenie… Szczęśliwe posiadaczki nieodkładalnych dzieci, dzieci które domagają się cycka pięćdziesiąt pięć razy na dobę, nie kwilą, nie mruczą, nie piszczą, a zanoszą się płaczem bo życie takie ciężkie i świat przytłaczający, wiedzą o czym mówię. Po Janie byłam gotowa na wszystko. Serio!

Kuba, nasz drugi syn „odczarowuje” okres niemowlęcy. To dziecko, z którym mam „momenty”. Takie jakich nie miałam z Janem. Leżymy i patrzymy sobie w oczy. Uśmiechamy się. Śmiejmy. Smarujemy kremikiem. W naszej relacji dominuje… SPOKÓJ.

Bycie mamą dwójki dzieci na wielu płaszczyznach jest trudniejsze od matkowania jednemu. Zaliczam logistyczne wpadki – młodsze nie umie zasnąć, a starszemu trzeba ugotować… Wyjście do sklepu z dwójką dzieci (i zapakowanie do małego auta) do najłatwiejszych również nie należy. Są takie momenty, że płaczemy wszyscy (naszczescie rzadko!). Zdarzają się wyrzuty sumienia, bo człowiek by chciał, a nie może bo ręce ma dwie. Nie cztery. Ale summa summarum jest…

Dobrze. Jest tak jak być powinno. Rodzinnie. Przy drugim dziecku wrzucamy na luz. Przestajemy się doktoryzować z psychologii, pediatrii, dietetyki… W ogóle z macierzyństwa. Pozwalamy na parówki bez wyrzutów sumienia. Oglądamy bajki. Wycinamy popcorn. Śmiejmy z bąków. Rzucamy poduszkami. Budujemy bazy. A między czasie zaciągamy zapachem skóry, zapachem włosów… Chłoniemy te wspólne chwile wszystkimi zmysłami bo wiemy, że czas zapierdziela. Za chwilę pójdą do szkoły. Wyjadą na studia. A potem podrzucą wnuki.


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,