Mama

Chce żyć jak On. Bez zażenowania, bez wstydu, bez spiny

10 maja 2020
25D932FD-611C-4D5D-A7CD-465BE2E3DC10

Nie jestem kobietą z wrodzonym instynktem macierzyńskim. Nie czytam z mimiki niemowlaka, nie rozróżniam rodzajów płaczu (wszystkie brzmią jak łeee…) nie czerpię przyjemności z przewijania i wiecznie trwającego karmienia. Wiele rzeczy zwyczajnie mnie przerasta, nie pokrywa się z planem, rozczarowuje. Kilku miesięczny Jan nie przesypiał nocy, nie lubił wózka, gardził słoikami, nie uznawał butli, nie lubiał karuzelki. Absorbowałam go Ja. Tylko i wyłącznie. PRZEZ ROK! Do wagi sprzed porodu (a nawet z liceum) wróciłam w trzy miesiące. Poważka! Nie miałam kiedy jeść, a prysznic ogarniałam w minutę. A mimo to…

Jestem w drugiej ciąży. I nie, to nie była wpadka. Nie jestem pewna czy lubię dzieci w ogóle, ale swoje kocham.

Wystarczy urodzić dziecko żeby zrozumieć, że ludzie są dobrzy.

Serio. Tak stricte z natury. Jestem zafascynowana dziecięcym spojrzeniem na świat. Kreatywnością, otwartością, empatią, odwagą. Dzieci dostrzegają szanse. Nie widzą ograniczeń. Nie patrzą na przeszkody. Powala mnie dziecięca szczerość. Doceniam asertywność. Zazdroszczę mądrości.

I nie, nie mam na myśli tego, że dziecko nie chwyci: trutki na szczury, kapsułki do pralki, tabletki do zmywarki…  Bo pewnie chwyci (i naprawdopodobniej zje, o zgrozo!).

Dzieci są mądrę bo umieją słuchać. Nie żeby Nas… 😅 One słyszą SIEBIĘ. Chcą wejść na stół? Wychodzą. Nie chcą się kąpać? Wrzeszczą. No piękne!

Nie kiszą w sobie emocji

O ile szczęśliwszy byłby dorosły człowiek gdyby tej bezpośredniości nie stracił. Gdyby do głosu dopuszczał serce, a nie – wątpliwości.

Dzieciak bierze do ręki nóż i tnie, wsiada na biegówkę i jedzie… Nie analizuje: „A jak upadę?!”, „A jak się zatnę?!”  DZIAŁA.

Zdeterminowane, szalone, bezpośrednie. Wiedzą czego chcą. W przeciwieństwie do Nas. Dorosły człowiek przed podjęciem decyzji: otworzy exela, przeanalizuje koszta, wysłucha coacha, przygotuje plan (również awaryjny) i… Zrezygnuje! Bo raczej nie wyjdzie, bo będą się śmiać, bo od poniedziałku…

Za każdym razem kiedy patrzę na Jaśka wbiegającego w kauże, taplającego się w błocie, turlającego po trawie, jedzącego popcorn… To sobie myślę: chce żyć jak On! No serio. Bez zażenowania, bez wstydu,  bez spiny…


DOBRNĘŁAŚ DO KOŃCA? SUPER! BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE KOLEJNA ZARWANA NOC NIE POSZŁA NA MARNĘ  JAK MYŚLISZ – TEN TEKST MÓGŁBY SIĘ KOMUŚ PRZYDAĆ? JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAK TO PROSZĘ CIĘ O:

  • KOMENTARZ (NAJLEPIEJ MIŁY :D)
  • LAJKA, SERDUSZKO TUDZIEŻ INNĄ MEGA SPONTANICZNĄ REAKCJĘ
  • UDOSTĘPNIENIE

W TYM CELU ZAPRASZAM CIĘ NA MÓJ FANPAGE

AGNIESZKA,