Mama

Być matką czyli sikać z otwartymi drzwiami

19 września 2017
DCIM100GOPROGOPR0692.JPG

Ile razy zastanawiałaś się nad znaczeniem słowa matka? Albo inaczej, czy będąc w ciąży myślałaś o tym jak to jest mieć dziecko i to dziecko wychowywać, ale wiesz tak na co dzień? Dwadzieścia cztery na siedem – dzień w dzień, noc w noc, weekend w weekend, a nawet! w wakacje? Pewnie nie raz! Założę się, że dwie czerwone kreski rozbujały Twoją wyobraźnię jak wzburzone morzę łajbę. Bo chyba mi nie powiesz, że nie miałaś przed oczami pastelowych pajacy tudzież kołderek? No ja miałam! Zawsze czyste i poprasowane. Do parteru sprowadził mnie poród, a dokładnie finał czyli – MACIERZYŃSTWO. Tak, teraz już wiem co to znaczy – być matką.

To znaczy nosić swoje dziecko na rękach, nawet gdy bolą Cię ramiona. Przygotowywać kaszkę na śniadanie. Gotować dwudaniowy obiad, choć sama mogłabyś zjeść pizze. Myć podłogę, częściej niż raz w tygodniu. Wietrzyć pokój przed snem. Wypijać hektolitry zimnej kawy. I marzyć o kroplówce z Red Bulla. Nie przesypiać nocy. Wstawać o szóstej, również w weekendy. Spalić suszarkę. Biegać wokół stołu i udawać Indianina. Zmieniać głos. Czytać więcej bajek niż powieści. Śmiać się do łez. Płakać nad kuchennym blatem. Tęsknić za samotnością. Pękać z dumy, kiedy Twoje dziecko robi pierwszy kroczek. Nie mieć czasu. Nie zjeść śniadania. Liczyć paluszki. Kupować skarpetki w najmniejszym rozmiarze. Czytać poradniki. Chodzić do pediatry. Umierać ze strachu. Przytulać. Wąchać swoje dziecko wszędzie. Mówić kocham. Być zdenerwowaną i kopnąć krzesło. Upuścić talerz ze zmęczenia i przecedzić rosół do zlewu. Mieć wyrzuty sumienia. Wstawiać pranie kilka razy dziennie. Jeść kukurydziane chrupki. Tracić cierpliwość. Tłumaczyć czemu trawa jest zielona, a niebo niebieskie. Miauczeć. Spalić garnek. Siedzieć na podłodze. Nadużywać zdrobnień. Mówić papa do Pani z warzywniaka. Być na ‘Ty’ z kurierem. Nauczyć się robić kisiel inny niż z torebki. Grozić swojemu dziecku, że się je zje. Tańczyć do ‘wlazł kotek na płotek’. Śpiewać kołysanki choć miało się pałę z muzyki. Padać na twarz. Iść do zoologicznego i kupić chomika. Wyprać narzutę z marchewki. Tańczyć w deszczu. Robić siku z otwartymi drzwiami. Kąpać się w biegu. Jeść zupę w przelocie. Nosić w torebce kolorowe plastry. Jeździć do Pepco, i udawać, ze to rozrywka…

No przyznaj, czyż nie tak wygląda macierzyństwo?


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂