Żona

Bo wygodniej leżeć na kanapie i się gapić w plastikowe pudło czyli o relacjach w małżeństwie

18 sierpnia 2017
DSC_0328 8

Podobno najgorszy jest pierwszy rok – pierwszy rok po ślubie. Wiesz czemu? Bo wtedy zaczyna się –  docieranie.  A może starcie? Starcie dwóch doświadczeń, dwóch żyć. Zaczyna się proces tworzenia, scalania dwóch jednostek w jedną, mocno skomplikowaną – całość.

Powstaje rodzina.

A potem rodzi się owoc, mały i totalnie nieporadny. I to jest ten drugi – najtrudniejszy – moment. Moment porzucania utartych schematów  i wchodzenia w nowe role. I tak, to właśnie tu zaczynają się schody – strome, wręcz pionowe – jak drabina. Zaczyna się manewr – między dzieckiem, a współmałżonkiem!

Zaczyna się sztuka.

No bo zobacz – wejście jest przeważnie poprzedzone wyjściem. A kiedy zostajesz mamą, nie wychodzisz nagle z roli – żony. I to jest właśnie ta sztuka – sztuka godzenia i dogadywania. Płynnego przechodzenia lub przeskakiwania z jednej roli w drugą. Musisz ćwiczyć równowagę, ćwiczyć balans – jeśli w jednej roli się zatracisz to zaniedbasz drugą!

Ale wiesz, co? Dzieci wpadają do Nas na chwilę. One wyfruną, wcześniej albo trochę później. Pójdą swoją drogą i zajmą się swoimi sprawami, a my? A my zostaniemy. I fajnie byłoby zostać r a z e m! Razem usiąść i mieć o czym rozmawiać, wypić kawę czy nawet kakao. Albo sobie milczeć – we wspólnocie . Może nawet trochę potarmosić?

Pamiętaj o tym! Pamiętaj, za każdym razem kiedy twierdzisz, że nie masz siły wykrzesać uśmiechu. Bo czasem wystarczy iskierka, jeden głupi płomyk by  utrzymać ogień. Serio, nie potrzeba wiele. Odpuść czasem obiad, nie pucuj łazienki. Usiądź, po prostu z nim usiądź. Nawet w bałaganie! I łap chwilę, łapcie moment! Niech on będzie  W a s z .  Niech się stanie momentem spotkania.

Ludzie się nie widzą. No nie widzą choć mieszkają razem od miesięcy, a niekiedy lat.  Nawet się nie spotykają.  M i j a j ą   się – między kuchnią, a jadalnią ewentualnie pokojem. I nie żyją we wspólnocie. I to nawet nie przez dzieci,  nie dlatego że nie mają czasu. Zwyczajnie nie chcą. Bo wygodniej leżeć na kanapie i się gapić w plastikowe pudło… Może to łatwiejsze od rozmowy? Nie Wiem jak Ciebie, ale mnie to smuci. Bo smutnym jest fakt, że masa ludzi woli śledzić losy Ferdynanda niż uczucia własnej żony tudzież męża.

A potem się dziwimy więzom, które słabną – no na próżno szukać motyli w miejscu, w którym nawet suchych liści nie ma. Podlewajmy Naszą miłość, dbajmy o płomień – niech codziennie wzrasta!


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? A MOŻE ZNASZ OSOBĘ, KTÓRĄ RÓWNIEŻ BY ZAINTERESOWAŁ? JEŚLI TAK, BĘDZIE MI SZALENIE MIŁO JEŚLI :

  • POLUBISZ GO LUB UDOSTĘPNISZ NA MOIM FACEBOOK’U
  • POINFORMUJESZ MNIE O TYM W KOMENTARZU PRZY OKAZJI DZIELĄC SIĘ SWOIMI UWAGAMI
  • WESPRZESZ GRUPĘ, KTÓRA INTERESUJE SIĘ MOIM BLOGIEM I POLUBISZ MÓJ KANAŁ NA FACEBOOK’U

DZIĘKUJĘ! MAM NADZIEJĘ, ŻE JESZCZE DO MNIE WRÓCISZ 🙂